Dawanie „lajków” może być przestępstwem

Ktoś opublikował pedofilskie treści w popularnym serwisie Wykop.pl. Kilkanaście osób oddało głos na znalezisko, dając mu lajka/plusa. Prozaiczna czynność może prowadzić do odpowiedzialności karnej.

Reakcja administratora serwisu była bardzo stanowcza: „To lista osób, które dzisiejszej nocy opublikowały lub zaplusowały pedofilskie treści (...). Złamaliście regulamin serwisu i przede wszystkim polskie prawo. Wasza przygoda z Wykopem skończona, wyjaśnienia pozostawcie dla policji”.




Nie wiemy dokładnie, o jakie treści chodzi i czy rzeczywiście miały one charakter pedofilski – tak ocenił je administrator, a zweryfikuje to Policja. Nie dotarłem też do informacji, czy materiały miały charakter pornograficzny. Bez tych szczegółów trudno o ostateczną ocenę prawną całego zdarzenia.

Ale nic nie szkodzi. Rozważymy po kolei wszystkie przypadki.

Jedno jest pewne: z prawnego punktu widzenia czymś innym jest umieszczenie na Wykopie określonych treści, a czymś innym ich zalajkowanie/wykopanie. Ponadto musimy odróżnić tzw. treści o charakterze pedofilskim, które same w sobie nie muszą być materiałem pornograficznym (np. opowiadania, manifesty), od treści o charakterze pornograficznym i jednocześnie pedofilskim.

 

Rozpowszechnianie pornografii


Rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem małoletniego do lat 18 jest przestępstwem określonym w art. 202 § 3 k.k.:
Art. 202 § 3 k.k. Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Na odpowiedzialność z tego paragrafu narażają się osoby, które umieściły na Wykopie znalezisko przedstawiające pornografię pedofilską. Mogło to być zdjęcie lub film przedstawiające jakąkolwiek czynność seksualną z udziałem rzeczywistego małoletniego, bez względu na to, czy przedstawiono wizerunek jednej czy wielu osób. W określonym kontekście pedofilską treścią pornograficzną może być także sam wizerunek nagiego dziecka, jeśli z okoliczności wynika, że chodzi o wyakcentowanie seksualności przedstawionej postaci.

Zamieszczenie w Internecie znaleziska wypełnia znamię rozpowszechniania, ale niekoniecznie prezentowania. 

Do rozpowszechnienia wystarczy sama czynność sprawcy, polegająca na zamieszczeniu danej treści (zdjęcia, nagrania wideo) w miejscu ogólnodostępnym, także w Internecie, tak, że staje się ona powszechnie dostępna.

Natomiast prezentacja danej treści musi wiązać się z jej przedstawieniem konkretnej osobie lub grupie niekoniecznie znanych mi osób i niekoniecznie publicznie, tj. pokazaniu jej lub wyświetleniu w ich obecności (np. za pomocą komunikatora Skype).

Jeśli umieszczam zdjęcie na Wykopie albo Instagramie, dochodzi do jego rozpowszechnienia, bo taka jest specyfika funkcjonowania tych serwisów. Jeśli wyświetlam zdjęcie na ekranie smartfona i pokazuję koledze, który siedzi obok, nie rozpowszechniam go, lecz prezentuję.

Czyli, podsumowując, osoby odpowiedzialne za zamieszczenie na Wykopie znaleziska mogą ponieść odpowiedzialność za przestępstwo z art. 202 § 3 k.k., o ile była to treść pornograficzna z udziałem małoletniego.

 

Kontrowersyjne polubienia


Więcej wątpliwości budzi odpowiedzialność karna osób, które tylko polubiły zamieszczoną treść (oddały głos na plus). Na pierwszy rzut oka nie było to rozpowszechnianie, bo dana treść była już powszechnie dostępna, a one tylko wyraziły swoją opinię o obejrzanym materiale. Warto jednak zwrócić uwagę na zasady funkcjonowania serwisu Wykop i skutki oddania głosu na określone znalezisko:
Twój link trafi na główną, gdy inni Wykopowicze uznają go za ciekawy i oddadzą na niego wymaganą liczbę głosów. Liczba ta zależna jest między innymi od koloru użytkowników, którzy na niego zagłosowali, liczby oraz powodu zakopów itd. Na wykopanie Twojego linka użytkownicy mają 24 godziny. Jeśli w tym czasie link nie uzyska wymaganej liczby głosów aby wejść na główną, wtedy link przenoszony zostaje do archiwum (link do archiwum linków znajdziesz w stopce u dołu strony).
Wykop.pl - najczęściej zadawane pytania
Zebranie odpowiedniej liczby głosów może doprowadzić do pojawienia się materiału na stronie głównej, gdzie będzie on bardziej widoczny dla innych użytkowników, a w związku z tym z daną treścią zapozna się jeszcze większa liczba osób. Odpowiada to słownikowej definicji słowa „rozpowszechniać”, które oznacza, że zwiększa się liczba osób, które coś znają.

Materiał, który został już rozpowszechniony, może być jeszcze bardziej rozpowszechniony. Jednak dalsze rozpowszechnianie danej treści będzie zachowaniem karalnym, jeśli grono jej odbiorców znacząco się powiększyło.

Problem polega na tym, że rozpowszechnienie materiału na stronie głównej Wykopu wymaga współdziałania często nieznanych sobie osób, oddających indywidualnie i niezależnie od siebie głos na dane znalezisko. Samo oddanie głosu nie czyni materiału bardziej rozpowszechnionym - jest on już, z samego faktu znajdowania się w Internecie, wystarczająco powszechnie dostępny.

Dlatego zachowania indywidualnych osób, które jedynie zalajkowały dany materiał, zasadniczo nie prowadzą do wyczerpania znamion czynu zabronionego, polegającego na rozpowszechnianiu danej treści. Czymś innym będzie natomiast tzw. udostępnienie wpisu na swoim fanpage'u lub profilu. W tym przypadku musimy badać, czy grono osób potencjalnie dowiadujących się o już rozpowszechnionej treści znacząco zwiększa liczbę osób mających w sumie dostęp do tego materiału, biorąc też pod uwagę występowanie efektu domina (kolejne osoby przekazują sobie informację o danej treści).

 

Propagowanie i pochwalanie


Administratorzy Wykopu poinformowali, że treści zamieszczone w serwisie miały charakter pedofilski. Kieruje to także naszą uwagę na przestępstwo opisane w art. 200b k.k.:
Art. 200b k.k. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Nie wiemy, co było na zdjęciu. Jeśli zdjęcie przedstawiało czynności seksualne małoletniego, wejdzie w grę odpowiedzialność za rozpowszechnianie pornografii dziecięcej, natomiast umieszczenie takiego zdjęcia w Internecie nie jest jeszcze samo w sobie propagowaniem czy pochwalaniem zachowań pedofilskich.

Propagowanie czy pochwalanie określonych zachowań powinno wiązać się z szerzeniem idei, poglądów, wyrażaniem aprobaty i próbą zdobycia zwolenników podzielających te poglądy, swego rodzaju przekonywaniem i argumentowaniem, że zachowania te są dobre, że warto tak postępować. Publikowanie zdjęć nieopatrzonych tego rodzaju komentarzem nie spełnia znamion omawianego przestępstwa.

Opublikowanie tzw. mema może być uznane za propagowanie pedofilii. Wszystko zależy od kontekstu, konwencji oraz treści umieszczonej w memie.

Nie wiemy dokładnie, jak wyglądały treści zamieszczone na Wykopie, z tego powodu rozważamy jedynie możliwe warianty różnych sytuacji.

Przykładowo, jeśli dana osoba wyraża publicznie swoje poglądy, propagując lub pochwalając zachowania pedofilskie, np. zamieszcza na Facebooku czy Tweeterze wpis o określonej treści, jego polubienie lub aprobujące udostępnienie kolejnym osobom będzie podpadało pod znamiona czynu zabronionego z art. 200b k.k.

Dając komuś lajka, wyrażamy swój pogląd. Nie musimy tego pisać ani mówić, wystarczy kliknąć. 

„Lubię to” (kciuk do góry, czerwone serduszko itd.) znaczy, że podoba mi się to, solidaryzuję się z tym, zgadzam się z twoim zdaniem, a więc koniec końców pochwalam to, co napisałeś. Zwolennik danej idei znajduje popleczników, a osoby, które go wspierają, jednoczą się z nim w głoszonych poglądach. Zachowania jednych i drugich mogą być w podobnym stopniu społecznie szkodliwe.

 

Wybryk i zgorszenie


Jak widać, oceny prawne lajkowania określonych treści mogą zmieniać się w zależności od niuansów stanu faktycznego.

Jeżeli nie wejdzie w grę odpowiedzialność karna za przestępstwo, niesubordynowanych użytkowników Wykopu można zdyscyplinować uznając ich za winnych popełnienia np. takiego wykroczenia:
Art. 51 § 1 k.w. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. 
Ewentualnie można rozważyć wykroczenie z art. 140 lub 141 k.w. (nieobyczajny wybryk, umieszczenie nieprzyzwoitego rysunku w miejscu publicznym).

Usunięcie konta użytkownika z serwisu społecznościowego może być dla niego wyjątkowo dolegliwą sankcją. Czasami taka reakcja wystarczy, aby dać mu nauczkę i powstrzymać przed popełnieniem w przyszłości podobnej głupoty.

PS. Dziękuję Czytelniczce bloga za sygnał o całej sprawie :)

 

Post scriptum - aktualizacja 27.01.2017 r., godz. 21:45 


Z uwagi na bardzo duże zainteresowanie wpisem i szczegółowe komentarze zamieszczone notabene na samym Wykopie, spieszę wyjaśnić kilka kwestii i nieporozumień:

1.

Okazało się, że pedofilskie treści nie były tzw. znaleziskiem, ale zostały zamieszczone na tzw. mikroblogu, a stamtąd nie mogły trafić na stronę główną. Faktycznie, nie zwróciłem na to uwagi. Ale to nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia prowadzonych rozważań.

Opisałem, w jaki sposób zgodnie z przepisami prawa karnego ustala się, czy dana treść jest rozpowszechniana, czy nie. Wskazałem między innymi, że materiał, który został już rozpowszechniony, może być jeszcze bardziej rozpowszechniony, ale dalsze rozpowszechnianie danej treści będzie zachowaniem karalnym, jeśli grono jej odbiorców znacząco się powiększyło. To jest istotne w perspektywie ochrony dobra prawnego, np. obyczajności czy wolności innych osób; od tego, ile osób zapoznało się z danym wpisem może zależeć społeczna szkodliwość czynu.

Nie ma absolutnie żadnego znaczenia, przy użyciu jakiej funkcjonalności danej strony, na jakim serwisie czy portalu będziemy lajkowali dane treści. Znaczenie ma tylko to, czy wskutek naszych kliknięć albo komentarzy zwiększy się dostępność czy widoczność danej treści dla innych użytkowników. 

Jeśli wykorzystanie danej funkcjonalności, np. dodawanie głosów czy samo komentowanie wpisów na Mikroblogu sprawia, że dany wpis jest częściej wyświetlany przez inne osoby, to pojawia się problem uznania tej czynności za rozpowszechnianie treści, które komentujemy/lajkujemy/wykopujemy itp. Problem ten starałem się rozstrzygnąć.

W tym kontekście napisałem jasno i wyraźnie: zachowania indywidualnych osób, które jedynie zalajkowały dany materiał, zasadniczo nie prowadzą do wyczerpania znamion czynu zabronionego, polegającego na rozpowszechnianiu danej treści. Uważam więc, że samo reagowanie na wpisy przy użyciu funkcji polub, wykop, zakop, skomentuj czy jakiejkolwiek innej, polepszającej pozycjonowanie danego wpisu, nie jest jej rozpowszechnianiem.

Stąd też chybione są wszystkie zarzuty związane z nierozróżnieniem poszczególnych funkcjonalności, takich jak tzw. wykopalisko czy mikroblog. W oby przypadkach powstają dokładnie te same problemy prawne.

Niezależnie od tego, z wypowiedzi komentatorów wynika, że wpisy na mikroblogu także podlegają hierarchizacji w zależności od liczby reakcji czytelników. Wszystkie przeprowadzone rozważania pozostają więc aktualne.

2. 

Pojawiły się pytania o możliwość uznania, że polubienie danej treści jest jej propagowaniem lub pochwalaniem. Jest rzeczą oczywistą, że kliknięcie przycisku „Lubię to” (lub każdego innego o analogicznej funkcji) nie musi oznaczać akceptacji dla poglądów wyrażonych we wpisie. Wynika to z prostej przyczyny, mianowicie nie każdy wpis zawiera w sobie treści dające się uznać za propagowanie lub pochwalanie określonych zachowań.

Nie każdy wpis jest zdatny do tego, by za jego sprawą spełnić warunek propagowania czy pochwalania czegokolwiek. Przykładowo, samo udostępnienie linka do jakiegoś filmu nie wyraża poglądu osoby udostępniającej ten link. Dlatego wyraźnie odróżniłem czynność rozpowszechniania danych treści od propagowania czy pochwalania jakichś poglądów.

Z tego powodu chybione są argumenty wskazujące na to, że jeśli kliknę wiadomość o śmierci osoby X, to pochwalam zabijanie ludzi, ewentualnie ktoś klika plusy lub minusy przy wpisie tylko po to, by odznaczyć posty, które już przeczytał.

Moje rozważania dotyczyły przestępstwa opisanego w art. 200b k.k., które polega na propagowaniu lub pochwalaniu zachowań pedofilskich. Są wpisy neutralne prawnie i ich lajkowanie nie ma w omawianym obecnie kontekście żadnego znaczenia, natomiast jeśli ktoś nie dostrzega różnicy między zalajkowaniem informacji o wypadku drogowym Ministra Obrony Narodowej i zalajkowaniem wpisu nawołującego do seksu oralnego z przedszkolakami, to znaczy, że nie dostrzega różnicy między tym, co akceptowalne społecznie (dzielenie się informacją o wypadku) a tym, co sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (wspieranie treści łamiących prawo).

Danie lajka znaczy po prostu coś innego, gdy polubiło się neutralny wpis o pogodzie, a jest czymś zupełnie innym, gdy dotyczy zdjęć, filmów czy stwierdzeń pochwalających lub propagujących dewiacje seksualne.

Nie jest żadnym usprawiedliwieniem to, że ktoś mechanicznie daje lajki wszystkim wpisom, które ogląda, tak samo jak nie jest żadnym usprawiedliwieniem to, że ktoś pali wszystko, czym ktoś inny go poczęstuje.

3. 

Na gruncie tych rozważań można zastanawiać się nad zupełnie inną kwestią, a mianowicie znaczeniem intencji osoby rozpowszechniającej czy propagującej daną treść czy, mówiąc ogólniej, zamiarem popełnienia czynu zabronionego.

Jeżeli ktoś przypadkowo udostępni na Facebooku pornografię, bo coś źle mu się kliknęło, nie będzie mowy o odpowiedzialności karnej, gdyż zrobił to nieumyślnie. Jeśli skomentowałem dany wpis, wyrażając swoją dezaprobatę wobec wygłoszonych w nim poglądów, nie ma mowy o karalnym rozpowszechnianiu czy umyślnym propagowaniu tej idei, nawet jeśli zamieszczenie komentarza automatycznie polepszyło widzialność pierwotnej treści dla innych internautów.

Inaczej należy ocenić sytuację, gdy ktoś dał lajka wpisowi jednoznacznie propagującemu np. zachowania pedofilskie. Oczywiście, tłumaczenie się własną głupotą też jest jakimś wytłumaczeniem. Brak złej intencji, lekkomyślność, odruchowość reakcji na nowy wpis - te okoliczności będą brane pod uwagę przy ocenie możliwości pociągnięcia danej osoby do odpowiedzialności karnej za wspieranie bezprawnych idei.

Przyjąłbym, że pochwalanie lub propagowanie za pomocą lajków musiałoby spełnić dodatkowe warunki, tzn. okoliczności musiałyby jednoznacznie wskazywać na to, że osoby lubiące zakazane treści rzeczywiście popierają te poglądy. Być może zależałoby to od rodzaju strony internetowej, np. forum o specyficznej tematyce lub strona na Facebooku wyraźnie ukierunkowana ideologicznie.

W tym więc zakresie jestem skłonny lekko doprecyzować pierwotny pogląd na temat szerokiego rozumienia propagowania lub pochwalania określonych treści, na rzecz węższej interpretacji kładącej nacisk na aspekty dowodowe.

20 komentarzy:

  1. Tablica główna na Facebooku przedstawia to, co udostępniają nasi znajomi, ale nie tylko. Bardzo często znajdują się tam treści, które zostały zalajkowane przez znajomych, z wygenerowanym komentarzem Facebooka w rodzaju "Tomek zareagował na to". Tym samym, osoba, która polubiła/dała serduszko, nie udostępnia treści jako "udostępnienie postu", a mimo to treść jest dalej rozpowszechniana i pojawia się na tablicach innych użytkowników. Czy wobec tego możemy traktować lajkowanie jako udostępnianie z zamiarem ewentualnym? Problem raczej teoretyczny, ale pytam poważnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu są dwie sprawy - czy jest to rozpowszechnienie, i czy ja mam świadomość jakie są konsekwencje polubienia.

      Na gruncie k.k. raczej powszechnie przyjmuje się, że rozpowszechnianie to uczynienie powszechnie dostępnym. Przy tej interpretacji jest problem podobny jak przy ujawnieniu tajemnicy na gruncie art. 265 k.k. - nie da się ujawnić czegoś, o czym wszyscy wiedzą. Jak coś jest już powszechnie dostępne, to nie da się tego jeszcze raz uczynić powszechnie dostępnym, bo potencjalnie i tak każdy kto ma internet może się z tym zapoznać.

      Natomiast definicja słownikowa pozwala rozumieć to szerzej, tzn. sprawca sprawia, że dowiaduje się o czymś więcej osób niż wiedziało wcześniej. Więc w tym ujęciu każdy, kto podaje dalej, rozpowszechnia, a o odpowiedzialności karnej decydowałby stopień społecznej szkodliwości czynu (art. 1 par. 2 k.k.), np. to, jak zwiększyło się grono odbiorców.

      Ja bym przyjął coś pośredniego, tzn. rozpowszechnienie może polegać też na przekazaniu dalej czegoś, co jest już przez kogoś innego rozpowszechnione, niezależnie od strony technicznej, jak to się odbywa, ale to drugie rozpowszechnienie musi zwiększać dolegliwość z perspektywy dobra prawnego.

      Natomiast czymś innym jest umyślność rozpowszechnienia. Jak naprawdę ktoś nie wie, że polubienie zwiększa zasięg posta, to nie można powiedzieć, że rozpowszechnia to umyślnie.

      Usuń
  2. Jest jedno ALE. Strona główna to nie to samo co Mikroblog (gdzie te "ekscesy" się działy), tam się treści nie wykopuje i nie daje na główną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam szczegółów. Jeżeli lajki nie miały znaczenia z punktu widzenia większej dostępności danej treści, to na pewno nie było rozpowszechnienia.

      Usuń
  3. Pytanie, co z osobami, które na fejsbuku dały Wrrr czyli zagniewaną buźkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, na Wykopie istnieje zakładka "Hity", która gromadzi znaleziska o największej liczbie wykopów(lajków), tak samo komentarze z największą liczbą plusów itp. Załóżmy że istniałaby zakładka "Kity" która gromadziła by przeciwieństwa, czyli znaleziska z największą ilością zakopów, najbardziej zaminusowane komentarze itp. W obu przypadkach treści te są bardziej promowane od pozostałych i są bardziej widoczne dla użytkowników.
      Prowadzi to do kuriozalnej sytuacji, gdzie za danie minusa(czyli wyrażenie że treść mi się in podoba) można dostać zarzut, ponieważ gdy zbierze się odpowiednia liczba minusów i treść trafi do danej zakładki, zostanie ona jeszcze bardziej rozpowszechniona.

      Usuń
  4. Pan autor tekstu nie odróżnia głosowania na znaleziska od głosowania na wpisy. Zacytowany tekst o wykopywaniu odnosi się do czegoś zupełnie innego, niż miało miejsce. Rzekomo pedofilskie zdjęcie było dodane na mikroblog, a nie jako znalezisko. Zatem głosowanie plusami, a nie wykopami jak w przypadku znalezisk, nie sprawi, że to się znajdzie na stronie głównej. Wyjątkiem są sytuacje, gdzie jakiś wpis na mikroblogu osiągnie ogromną liczbę plusów i po akceptacji administracji pojawia się na stronie głównej pomiędzy znaleziskami. Ale coś takiego nie miało prawa mieć miejsca w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, więc w tej konkretnej sytuacji głosowanie nie wpływało na rozpowszechnianie.

      Celowo rozważałem kilka wariantów, bo informacja o tym incydencie nie była do końca precyzyjna.

      Usuń
    2. Wpływało, ale w niewielkim stopniu. Na mikroblogu jest dział tzw. "gorące" i głosując, a także komentując taki wpis, pojawia on się w tym dziale, co wpływa na ilość odbiorców. Problem w tym, że np. użytkownicy komentujący, którzy także przyczynili się do popularyzacji wpisu, nie zostali zbanowani.

      Usuń
    3. To nie takie proste. Treści zamieszczane na mikroblogu o największej ilości plusów trafiają do gorących. Większość użytkowników mikrobloga nie przegląda wszystkich wpisów, ale bardzo dużo z nich śledzi gorące, więc odpowiednia liczba plusów bardzo znacząco zwiększa zasięg wpisu.

      Usuń
    4. Różnica pomiędzy Mikroblogiem (z którego wpisy trafiają do gorących) a Wykopaliskiem (z którego wpisy trafiają na główną) polega na tym, że na Mikroblogu o wrzuceniu wpisu w gorące decydują nie tylko plusy, ale też liczba komentarzy i liczba plusów pod komentarzami. A zatem do rozpowszechniania wpisu mogą też przyczyniać się komentarze krytykujące wpis i plusy pod tymi komentarzami. Innymi słowy - krytykując też rozpowszechniasz. Na mikroblogu nie ma możliwości zakopywania albo miunsowania wpisów.

      Usuń
  5. Mnie interesuje bardziej, czy osoby oskarżone o rozpowszechnianie pedofilii mogą oskarżyć Wykop o pomówienie zgodnie z art. 212 KK. i to w dodatku za pomocą środków masowego komunikowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co z osobami, które zaplusowały/wykopały/zalajkowały wpis moderacji wykop.pl powodując, że informacja która może być pomówieniem trafiła do szerszego grona osób?

      Usuń
    2. Dokładnie osoby te zostały nazwane publicznie pedofilami to po pierwsze.
      Po drugie czy wykop miał prawo ich o tym oficjalnie informować. Przecież gdyby byli to naprawdę pedofile mogli odrazu zacząć kasować wszelkie ślady swojej działalność+ wykop poinformował również osobę która świadomie udostępniła pedofilskie zdjęcie.
      Interesuje mnie też po jakim czasie właściciel serwisu zaczyna odpowiadać za to co znajduje się w jego serwisie. Przecież nie może być tak, że pedofilskie zdjęcia są udostępnianie przez kilka godzin a administrator za nic nie odpowiada. Zdjęcie te było kilka ładnych godzin na mikroblogu i myślę że ze strachu przed własną odpowiedzialnością wykop tak potraktował plusujących, a nic nie zrobił z komentującymi, gdzie liczba komentarzy również wpływa na pozycjowanie, jak też plusy do komentarzy. Pomijam też fakt na skandaliczny poziom komentarzy, gdzie autora proszono o więcej takich zdjęć.
      Takie niekonsekwentne działania administracji według mnie, jednoznacznie pokazują ich strach przed odpowiedzialnością.

      Usuń
  6. Co to za bzdury?
    Jeśli polubie/splusuje to jak ktoś pisze o np swoim zmarłym dziadku to znaczy że życzyłem mu śmierci?
    Na mirko nie ma plusów i minusów, są tylko plusy.

    No i zostaje ostatnia sprawa... czy na pewno każdy wiedział ile mają lat? Mało to 12 latek wyglądających jak 18, i odwrotnie? Aferę na wykopie widziałem, razem ze zdjęciem i... gdyby nie fakt że było to zdjęcie jeden z dziewczyn która zmienia się prawie że w mema i jej (ubrane) zdjęcia latają po każdym forum i kwejkach jako forma żartu to miałbym wątpliwości. Bo młodziej wyglądające dziewczyny (oczywiście tylko z 3, ale są) to mam we własnym technikum i mają 18/19. (i nie, ja nie plusowałem i bana nie mam :P)
    Przed plusowaniem należy się zawsze pytać o skan dowodu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia które zostały udostępnione na portalu Wykop.pl przedstawiały ewidentnie nieletnią dziewczynkę w stroju erotycznym (prześwitująca bielizna) w dwuznacznej pozycji. Nie widziałem tam treści pornograficznych ale ewidentnie to były treści pedofilskie(chyba że pojawiło się jeszcze coś na co na szczęście się nie natknąłem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było chyba wiele obrazków, ja osobiście żadnego nie widziałem, ale ludzie, którzy je zobaczyli twierdzą, że na jednym była naga dziewczynka w wieku ok. 9 lat w jednoznacznej pozie.

      Usuń
  8. Chciał bym zauważyć że algorytmy oceniające na wykopie są owiane tajemnicą i dla różnych treści odnoszą bardzo różne skutki (np dla treści sponsorowanych nasz wpływ jest bardzo mocny i natychmiastowy) Także użytkownicy nie do końca są świadomi swojego wpływu jaki wywierają. Białek ostro mąci dla rogali, nawet nie jesteśmy pewni czy "minusy" nie dają odwrotnego skutku od domyślnego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Reakcja !administratora! serwisu była bardzo stanowcza"
    "Nie wiemy dokładnie, o jakie treści chodzi i czy rzeczywiście miały one charakter pedofilski – tak ocenił je !administrator!"
    A na obrazku wyraźnie napisane Moderacja
    To trochę jakby zwykłego pracownika zrównać z szefem firmy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcie które pojawiło się na Mikroblogu około godziny 2 w nocy i które wywołało tą aferę (dokładnie to zdjęcie było plusowane przez zbanowanych użytkowników), dodane przez nowego użytkownika miało ewidentnie charakter ostrej pedofilii, przedstawiało dwie nieletnie dziewczyny, może w wieku 10 lat, nie miały na sobie żadnej bielizny tak jak to ktoś wspominał w komentarzach, a jedna z nich się masturbowała. Osoby które wpis ten zaplusowały przyczyniły się do wybicia go do "Gorących", przez co było ono widoczne dla znacznie większej ilości osób niż gdyby zniknęło gdzieś w setkach innych, dodawanych wpisów. Podejrzewam, że plusowanie tego wpisu miało formę bardziej, no nie wiem, sataryczną albo rozrywkową niż jakiś chorych preferencji ale uważam, że bardzo dobrze się stało iż zostało to zgłoszone Policji; normalny, zdrowy człowiek zareagowałby na takie zdjęcie, mówiąc bardzo delikatnie, zgorszeniem, nie daniem symbolicznego plusa i o ile wobec tych osób nie wpłynie oskarżenie i propagowanie treści pedofilskich powinny być przynajmniej przebadane psychicznie pod kontem stwarzania zagrożenia dla społeczeństwa (w domyśle dzieci).

    OdpowiedzUsuń

Proszę o komentarze ściśle związane z tematem. Proszę o komentarze merytoryczne i zgodne z prawdą. Będę wdzięczny za uzasadnianie wypowiedzi, choćby w dwóch-trzech zdaniach. Z uwagi na to, że gospodarz bloga ponosi odpowiedzialność za treści, które się na nim znajdują, usuwane będą wszelkie komentarze naruszające prawo lub dobre obyczaje. Tematy, o których chciałbyś przeczytać na blogu, możesz przesłać mailem albo przez Facebooka