Obraza niechcący

Sąd Najwyższy podjął dzisiaj uchwałę w związku z zagadnieniem prawnym wymagającym zasadniczej wykładni ustawy, przekazanym przez Sąd Okręgowy w Gdańsku (sygnatura akt I KZP 12/12), który pytał: „Czy przestępstwo z art. 196 k.k. można popełnić jedynie działając w zamiarze bezpośrednim, czy także działając w zamiarze ewentualnym?”.

Sąd Najwyższy (w składzie: SSN Tomasz Artymiuk – sprawozdawca, SSN Jerzy Grubba, SSN Dorota Rysińska) udzielił następującej odpowiedzi: Przestępstwo określone w art. 196 k.k. popełnia ten, kto swoim zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym obejmuje wszystkie znamiona tego występku” (zob. komunikat na stronie internetowej SN). 

Sprawa ma znaczenie w kontekście odpowiedzialności karnej Adama Darskiego (pseudonim artystyczny: Nergal), który na jednym ze swoich koncertów podarł Biblię i rozrzucił kartki wśród publiczności (obszernie pisałem o tym wczoraj). Nie pojawiło się jeszcze pisemne uzasadnienie uchwały, jednak rozstrzygnięcie nie wydaje mi się kontrowersyjne. Nie zamyka ono jednak sprawy. 

Art. 196 k.k. po jego uzupełnieniu o znamiona strony podmiotowej należy odczytywać następująco (ograniczając rozważania do fragmentu istotnego z punktu widzenia sprawy Nergala): „Kto umyślnie obraża uczucia religijne innych osób, umyślnie znieważając publicznie przedmiot czci religijnej...”, co po rozszyfrowaniu słowa  „umyślnie” według definicji z art. 9 § 1 k.k. oznacza:
1) kto chcąc znieważyć publicznie przedmiot czci religijnej, albo przewidując możliwość publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej, na jego publiczne znieważenie się godzi,
2) i tym sposobem chce obrazić uczucia religijne innych osób, albo przewidując taką możliwość, godzi się na obrażenie uczuć religijnych innych osób.

Sprawa Nergala

Pytanie prawne, czyli problem pozorny

Dzisiaj nieco dłuższa analiza, bo sprawa jest gorąca. Już jutro o godz. 14 Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpozna zagadnienie prawne przekazane przez Sąd Okręgowy w Gdańsku (sygnatura akt I KZP 12/12): „Czy przestępstwo z art. 196 k.k. można popełnić jedynie działając w zamiarze bezpośrednim, czy także działając w zamiarze ewentualnym?”

Rzekomy problem wykładni pojawił się w toku rozpoznawania sprawy Adama Darskiego, oskarżonego o obrazę uczuć religijnych. We wrześniu 2007 Nergal na jednym z koncertów (w jednym z klubów w Gdyni) nazwał Biblię kłamliwą księgą, a Kościół zbrodniczą sektą, a także rozrzucił wyrwane kartki z Biblii wśród publiczności. Na koncert można było wejść po wykupieniu biletu. Na biletach i plakatach znajdowała się informacja o zakazie rozpowszechniania w internecie nagrań z koncertu. Pomimo tego w sieci pojawił się filmik (nakręcony w klubie przez dziennikarza „Gazety Świętojańskiej”), którym jakiś czas po incydencie poczuło się urażonych kilku internautów (za: M. Górlikowski, Nergal nie zamierzał obrażać, „Gazeta Wyborcza” z 19 sierpnia 2011, s. 6).

Postępowania przed sądami niższych instancji, które uniewinniały Nergala od zarzutu popełnienia przestępstwa, były już komentowane w prasie (zob. np. M. Derlatka, Granice w sztuce też istnieją; D. Kaczmarska, Czy Nergal obraził wierzących?).

Art. 196 k.k. stanowi: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. W sprawie Nergala interesuje nas pierwsza odmiana tego przestępstwa, to znaczy publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej (podarcie Biblii i rozrzucenie kartek wśród publiczności) i obrażenie w ten sposób uczuć religijnych innych osób (internautów, którzy obejrzeli nagranie z koncertu).

„Mające stworzyć warunki”

Dwa miesiące temu uruchomiłem na blogu krótką ankietę, w której byliście proszeni o odpowiedź na następujące pytanie:

Które z podanych zdań Twoim zdaniem najlepiej oddaje sens stwierdzenia: „Mikołaj wykonał dekoracje mające stworzyć scenerię do wystawienia sztuki o dziewczynce z zapałkami”?
1) W odczuciu Mikołaja wykonanie dekoracji umożliwiało mu stworzenie scenografii.
2) Istniała obiektywna możliwość, że dekoracje stworzą scenerię dla zaplanowanego przedstawienia.
3) Mikołaj faktycznie wykonał już scenerię dla swojej sztuki.
4) Mikołaj wykonał dekoracje w celu wystawienia sztuki.

Głosowanie miało potrwać jeszcze kilkanaście dni, jednak kilka dni temu – nie wiedzieć czemu – automatyczna funkcja zliczania głosów przestała działać. Niestety nie mam technicznych możliwości jej naprawienia. Wynik głosowania jednakże już na obecnym etapie wygląda nader interesująco i w związku z tym eksperyment uważam za udany. Niewinne pytanie ankietowe ujawnia mianowicie poważny problem interpretacyjny, dotyczący kodeksu karnego. Chodzi o trafne odczytanie pewnego sformułowania z art. 16 § 1 k.k. Przepis ten stanowi, że „przygotowanie zachodzi tylko wtedy, gdy sprawca w celu popełnienia czynu zabronionego podejmuje czynności mające stworzyć warunki do przedsięwzięcia czynu zmierzającego bezpośrednio do jego dokonania, w szczególności w tymże celu wchodzi w porozumienie z inną osobą, uzyskuje lub przysposabia środki, zbiera informacje lub sporządza plan działania.” Problem dotyczy zwrotu: „podejmuje czynności mające stworzyć warunki do przedsięwzięcia czynu…”.

Katastrofa na łysych oponach

Za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, w której śmierć poniosły 3 osoby, a 9 innych zostało rannych – 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na lat pięć. To prawomocny wyrok sprzed dwóch dni dla kierowcy ciężarówki, którego pojazd zderzył się trzy lata temu z autobusem (szczegóły tutaj).

Ustalono następujące fakty (jw.):
1) Naczepa na łuku śliskiej drogi przy zjeździe ze wzniesienia wpadła na lewy pas wprost pod nadjeżdżający z przeciwka autobus.
2) Trzy z czterech opon na kołach naczepy miały bieżniki zużyte w stu procentach.
3) Również autobus jechał na zużytych oponach (dwie tylnie).
4) Biegli uznali, że zarówno autobus, jak i naczepa były niesprawne technicznie i nie powinny w ogóle wyjeżdżać w trasę.
5) Przed zderzeniem oba pojazdy hamowały, a w chwili wypadku ich prędkość nieznacznie przekraczała 50 km/godz.

Kryteria czy metody?

Dzisiaj o 17:15 pierwsze w tym roku akademickim zebranie naukowe Katedry Prawa Karnego UJ. Będę miał na nim zaszczyt jako referent podzielić się swoimi pomysłami na temat rozgraniczania przygotowania od usiłowania popełnienia przestępstwa. Jest to problem tak zwanej „bezpośredniości”. Strona przedmiotowa form stadialnych charakteryzuje się zmierzaniem niebezpośrednim na etapie przygotowania, zaś bezpośrednim w fazie usiłowania. Znamię „bezpośrednio zmierza” z art. 13 § 1 k.k. odróżnia niebezpośrednie czynności przygotowawcze od usiłowania.

W literaturze i orzecznictwie przyjmuje się, że sprawca „bezpośrednio zmierza” w rozumieniu art. 13 § 1 k.k. (art. 11 § 1 d.k.k. z 1969 r.), gdy:
– rzeczywiście zbliża się do dokonania,
– bezpośrednio i konkretnie zagraża przedmiotowi czynu,
– stwarza realne zagrożenie dla chronionego dobra prawnego,
– podejmuje czynności prowadzące wprost do zamierzonego celu,
– istotnie zbliża się do celu i stoi bezpośrednio przed jego osiągnięciem,
– osiąga ostatnią fazę (ogniwo) działalności, aby urzeczywistnić zamiar.

Problem bezpośredniości to klasyczny przykład – jak to ujął przed laty Stanisław Stomma – „gonitwy za terminami”. Brak bowiem narzędzi do weryfikacji, czy konkretne zachowanie podejrzanego lub oskarżonego rzeczywiście zbliżało się czy nie zbliżało do dokonania. Zagrażało przedmiotowi czynu konkretnie czy tylko abstrakcyjnie? Stanowiło realne czy nierealne zagrożenie dla dobra prawnego? Zmierzało wprost czy nie wprost do dokonania? Czy jego zbliżanie się do celu było istotne czy nieistotne? W końcu czy znajdowało się w ostatniej fazie poprzedzającej dokonanie czynu, czy może było dopiero przedostatnim ogniwem działalności urzeczywistniającej przestępny zamiar sprawcy?

Poczęstunek godny kary

„Jakub wyjął dwie pigułki z wizerunkiem węża. On popił jedną herbatą, ona - winem. Po dwóch godzinach zaproponował po jeszcze jednej. Dziewczyna się zgodziła. Tabletki zadziałały, poszli spać dopiero o godz. 5 nad ranem. Student nie pamięta, co się potem działo. Śledczym powiedział tylko, że słyszał nad ranem, jak dziewczyna mówiła kierowniczce sklepu, w którym pracowała, że jest chora i nie przyjdzie do pracy. Jakub twierdzi, że potem zasnął. Obudził się dopiero po godz. 18. Jego partnerka leżała obok kaloryfera. Na pomoc było za późno.

Przyczyn nagłej śmierci na polecenie krakowskiej prokuratury zaczęli szukać biegli z Zakładu Medycyny Sądowej UJ. I okazało się, że młodą kobietę zabiły psychotropowe tabletki. - Badania przeprowadzone przez biegłych wykazały, że przyczyną zgonu było spożycie pochodnych amfetaminy, które wywołało wielonarządową niewydolność zwłaszcza oddechowo-krążeniową - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury.

Jakub stanie teraz przed sądem nie tylko za posiadanie narkotyków i środków psychotropowych. Prokuratura oskarża go bowiem również o podanie kobiecie substancji, które doprowadziły ją do śmierci” (Jarosław Sidorowicz, Śmiertelny odlot. Syntetyczne psychotropy zdobywają rynek).

Czy Jakub poniesie odpowiedzialność za przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci swojej dziewczyny (art. 155 k.k.)? Mamy tu do rozwiązania klasyczny problem przypisania skutku.

Ćwiczymy

Kluczowy punkt pierwszych ćwiczeń z prawa karnego to ustalenie reguł gry. Studenci mają prawo widzieć, w co się pakują. Reguły są w sumie bardzo proste i jasno wynikają z istoty „ćwiczeń”. Zazwyczaj ujmuję to w trywialnych słowach: ćwiczenia polegają na tym, że się ćwiczy. Gdy chcemy wyćwiczyć skoczność w dal – jeden skok nie wystarczy. Jeden skok codziennie przez pół roku – to już co innego. Istota ćwiczeń zakłada systematyczną pracę, która ma być skierowana na określony cel. Praca na ćwiczeniach polega na obcowaniu z prawem karnym przez cały rok akademicki. Cel ćwiczeń to w żadnym razie nie zaliczenie egzaminu, lecz obeznanie się z prawem karnym. Egzamin to tylko (niezbędny) środek do tego ważnego dla prawnika celu.

Ta prosta wykładnia pojęcia „ćwiczenia” prowadzi do oczywistych dyrektyw szczegółowych. Podajmy choćby dwie. Po pierwsze, ocenie podlega całokształt twórczości, nie zaś wynik jednego sprawdzianu na tydzień przed ostatecznym kolokwium. Do jednorazowych zaliczeń służą egzaminy. Ćwiczenia są zaś treningiem – procesem rozłożonym w czasie. Po wtóre, nie ma znaczenia, z jakiego powodu ktoś nie ćwiczy. Tak zwane „usprawiedliwione” braki udziału w ćwiczeniach (podobnie jak te nieusprawiedliwione) nie pozwalają osiągnąć zadowalającej formy, powinny więc zostać indywidualnie nadrobione, aby wrócić do gry.

Skrzyżowanie przygotowania i współdziałania

Dzisiaj na seminarium doktoranckim Prof. Andrzeja Zolla prezentowałem swoje pomysły dotyczące problemów, jakie rozgrywają się na linii: przygotowanie do przestępstwa – przestępne współdziałanie. Dyskusja pokazała, że spokojnie można uczynić ten temat przedmiotem samodzielnej rozprawy doktorskiej. Wielość (niekoniecznie bezdyskusyjnych) założeń, barwna paleta poglądów i szerokie możliwości interpretacyjne to cechy charakterystyczne zaproponowanego tematu. Jednym słowem: totalny hardcor bez trzymanki. W mojej rozprawie, poświęconej problemowi odpowiedzialności karnej za przygotowanie do przestępstwa, będzie on zajmował zaledwie jeden rozdział, siłą rzeczy ograniczający się do najbardziej wyraźnych kwestii.

Po skrzyżowaniu ze sobą formy stadialnej przygotowania i form przestępnego współdziałania (czyli nałożeniu na siebie art. 16 § 1 k.k. i art. 18 k.k.) otrzymamy następujące efekty.

Przygotowanie do współdziałania
 
Pierwszą grupę efektów określić można jako „przygotowanie do współdziałania” (czyli nałożenie formy stadialnej na typ czynu zabronionego charakteryzującego się współdziałaniem):
1) Przygotowanie do wykonania czynu zabronionego wspólnie i w porozumieniu z inną osobą;
2) Przygotowanie do kierowania wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę;
3) Przygotowanie do polecenia innej osobie wykonania czynu zabronionego, wykorzystując uzależnienie tej osoby od siebie;
4) Przygotowanie do nakłonienia innej osoby do dokonania czynu zabronionego, chcąc, aby ta osoba go dokonała;
5) Przygotowanie do ułatwienia innej osobie popełnienia czynu zabronionego w zamiarze, aby ta osoba go dokonała.

Sytuacje opisane w punktach 4) i 5) to zawsze niekaralne przygotowanie do podżegania albo przygotowanie do pomocnictwa. Ustawa karna nie zawiera bowiem klauzuli karalności etapu przygotowania do podżegania albo pomocnictwa (na zasadzie art. 16 § 2 k.k.)

Sytuacje opisane w punktach 2) i 3) mogą polegać np. na zbieraniu informacji przez sprawcę, który zamierza wydać uzależnionej od siebie osobie polecenie, aby wykonała określony czyn zabroniony; albo na przysposabianiu środków technicznych potrzebnych do kierowania wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę. Są to zachowania karalne tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi.

Z tą grupą sytuacji wiąże się specyficzne pytanie, czy wydanie komuś polecenia, ewentualnie przystąpienie do kierowania wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę, jest już karalnym usiłowaniem popełnienia jakiegoś przestępstwa, czy jedynie co do zasady niekaralnym do niego przygotowaniem? Dla przykładu: wydaję określonej osobie polecenie skierowania pociągu na niewłaściwy tor w celu spowodowania katastrofy. W tym momencie zostaję ujęty na gorącym uczynku. Czy moje zachowanie było już usiłowaniem spowodowania katastrofy kolejowej (art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 173 § 1 k.k.), czy dopiero przygotowaniem do katastrofy (art. 175 k.k.)? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa i wymaga przyjęcia określonego poglądu na temat kontrukcji art. 18 § 1 k.k.

Jednym z argumentów na poparcie tezy, że jest to usiłowanie katastrofy w formie sprawstwa polecającego, może być uwzględnienie definicji usiłowania z art. 13 § 1 k.k. Przepis ten wymaga, aby dana osoba swoim zachowaniem bezpośredniego zmierzała do dokonania czynu zabronionego. Z usiłowaniem – a nie przygotowaniem do przestępstwa – mamy więc do czynienia w sytuacji, w której podejmuję określone, opisane w ustawie zachowanie, i nie muszę już nic więcej robić, aby móc odpowiadać za dokonanie czynu zabronionego. Tymi zachowaniami w wypadku sprawstwa kierowniczego i polecającego są – odpowiednio – kierowanie i polecenie wykonania czynu zabronionego. Na etapie realizowania którejś z tych czynności zmierzam „swoim zachowaniem” bezpośrednio do dokonania, a nie jedynie podejmuję czynności mające stworzyć warunki do przedsięwzięcia czynu (swojego czynu) zmierzającego bezpośrednio do dokonania.

Z sytuacją opisaną w punkcie 1) związane są interesujące kontrowersje, szeroko dyskutowane na seminarium. O jaką sytuację tutaj chodzi? Otóż jedną z form przygotowania może być wejście w porozumienie z inną osobą celem popełnienia przestępstwa. W momencie zawarcia takiego porozumienia sprawcy realizują znamiona przygotowania do przestępstwa, które ma być popełnione wspólnie i w porozumieniu przez wszystkie osoby uczestniczące w porozumieniu (chodzi w tym momencie o współsprawstwo zamierzonego przestępstwa, a nie współsprawstwo przygotowania!). Znamię „porozumienie” należy wykładać ściśle: nie jest nim ani nakłanianie, ani wydawanie polecenia, ani kierowanie zachowaniem innej osoby. Uczestnicy porozumienia realizują znamiona tak zwanej współsprawczej konfoguracji przygotowania, co oznacza, że zamierzony przez nich czyn ma być popełniony w formie współsprawstwa. Omawiana sytuacja silnie wiąże się z punktem 1) z grupy drugiej.

Współdziałanie w przygotowaniu

Drugą grupę określić można jako „współdziałanie w przygotowaniu” (czyli nałożenie postaci współdziałania na formę stadialną przygotowania do przestępstwa):
1) Wspólne i w porozumieniu wykonanie przygotowania do czynu zabronionego;
2) Kierowanie wykonaniem przez inną osobę przygotowania do czynu zabronionego;
3) Polecenie innej osobie wykonania przygotowania do czynu zabronionego, wykorzystując uzależnienie tej osoby od siebie;
4) Nakłanianie innej osoby do dokonania przygotowania do czynu zabronionego chcąc, aby ta osoba go dokonała;
5) Ułatwienie innej osobie popełnienia przygotowania do czynu zabronionego w zamiarze, aby ta osoba go dokonała.

Sytuacje opisane w punktach 1), 2) i 3) są „zwyczajnym” przygotowaniem do przestępstwa, tyle tylko, że realizowanym w jednej z form zjawiskowych.

Dla przykładu, wykorzystując uzależenienie innej osoby od siebie wydaję jej polecenie przysposobienia środków mających stworzyć warunki do produkcji substancji psychotropowej. Dopuszczam się przygotowania w formie sprawstwa polecającego.

Następujący przykład unaoczni związek sytuacji 1) z sytuacją 1) z grupy pierwszej. Sprawcy weszli w porozumienie celem popełnienia rozboju i umówili się, że jeden z nich zbierze informacje dotyczące posesji, na którą zamierzali napaść, drugi zaś nabędzie łom i kominiarki. Następnie wspólnie udadzą się na miejsce planowanej akcji i po zastosowaniu przemocy w stosunku do pana domu okradną jego mieszkanie. Na zupełnie pierwszym etapie przestępnej akcji, to znaczy na etapie wejścia w porozumienie, sprawcy dopuszczają się przygotowania do wykonania czynu zabronionego wspólnie i w porozumieniu, czyli do rozboju we współsprawstwie (grupa pierwsza, sytuacja 1). Od tego momentu rozpoczyna się ich wspólnie i w porozumieniu wykonywanie przygotowania do rozboju  (grupa druga, sytuacja 1).

Z uwagi na porozumienie łączące sprawców od początku pochodu przestępstwa, uważam, że wszystkie osoby uczestniczące w porozumieniu na etapie przygotowania, które to porozumienie dotyczy wspólnego wykonania określonego czynu zabronionego, a które to osoby następnie wspólnie przygotowują się do jego dokonania, odpowiadają za całość zrealizowanego czynu objętego porozumieniem, bez względu na to, czy wszyscy czy tylko niektórzy z nich wkroczą w fazę usiłowania albo finalnie dokonania przestępstwa. Wszyscy oni bowiem na mocy powziętego porozumienia wykonują jeden czyn zabroniony, tyle tylko, że ich zachowania pojawiają się na różnych jego etapach. Koncepcję tę określam jako jednolitą odpowiedzialność za pochód współsprawstwa.

Na seminarium pojawiła się wątpliwość, czy sytuacje opisane w punktach 1), 2) i 3) jest w ogóle sens wyróżniać, skoro definicja przygotowania do przestępstwa daje możliwość potraktowania ich jako po prostu przygotowania w formie jednoosobowej. Uważam, że jeśli ma sens wyróżnianie w kwalifikacji prawnej dokonanego zabójstwa formy zjawiskowej, w jakiej to zabójstwo zostało dokonane (np. zabójstwo w formie sprawstwa polecającego kwalifikujemy jako art. 148 § 1 w zw. z art. 18 § 1 zdanie 4 k.k.), oraz podobnie w wypadku usiłowania (a nie są to stwierdzenia kontrowersyjne), to tak samo należy postąpić w wypadku współdziałania na etapie przygotowania. Opis czynu powinien w takim wypadku zawierać wskazanie formy zjawiskowej, w jakiej owo przygotowanie zostało popełnione. Inaczej opiszemy (i ocenimy) samodzielne przygotowywanie się sprawcy do katastrofy, a inaczej wydanie podwładnemu polecenia uczynienia przygotowań do katastrofy kolejowej.

Sytuacje opisane w punktach 4) i 5) to konstrukcje wykluczone na mocy znamion podżegania i pomocnictwa. Art. 18 § 2 i § 3 k.k. wymagają bowiem, aby podżegacz i pomocnik – odpowiednio – chcieli (mieli zamiar), aby inna osoba dokonała czynu zabronionego. Pojęcie „dokonanie” należy rozumieć ściśle jako właśnie dokonanie, a nie usiłowanie czy przygotowanie. Jeżeli więc nakłaniam kogoś do przygotowania się do handlu narkotykami chcąc, aby ta osoba uczyniła takie przygotowania, to nie realizuję znamion podżegania.

Z podżeganiem i pomocnictwem związany jest ciekawy problem, który sprowadzić można do pytania, czy przygotowanie do określonego przestępstwa może być równocześnie podżeganiem albo ewentualnie pomocnictwem do tego samego przestępstwa. Sąd Najwyższy uważa, że tak: „wejście w porozumienie jest w istocie szeroko penalizowane jako podżeganie lub pomocnictwo” (wyrok SN z dnia 5 marca 2008 r., sygn. akt V KK 343/07).

Jest to jednak wykluczone głównie ze względu na stronę podmiotową formy stadialnej przygotowania oraz znamiona strony podmiotowej podżegania i pomocnictwa. Językowe brzmienie kodeksu karnego, wzmocnione o międzyzdaniowy kontekst analizowanych terminów, nie powinno budzić w tej mierze żadnych wątpliwości. Osoba przygotowująca się do popełnienia przestępstwa, na mocy art. 16 § 1 k.k. musi mieć zamiar bezpośredni jego dokonania, to znaczy musi chceć je dokonać, a w wypadku konfiguracji współsprawczej musi chcieć dokonać czyn zabroniony wspólnie i w porozumieniu z inną osobą. Podżegacz i pomocnik natomiast – na mocy art. 18 § 2 i § 3 k.k. – nie chcą dokonać czynu zabronionego, do którego nakłaniają albo którego popełnienie ułatwiają, lecz chcą (mają zamiar), aby inna osoba to uczyniła. „Inna osoba”, to znaczy ona sama, lecz nie ja (nie wspólnie ze mną). Przygotowanie w konfiguracji współsprawczej oraz podżeganie/pomocnictwo do tego samego przestępstwa wzajemnie się wykluczają.

Na dzisiejszym seminarium omawialiśmy również problem charakteru prawnego art. 258 k.k. (udział w zorganizowanej grupie lub związku mających na celu popełnienie przestępstwa). Wielowątkowość dyskusji w tym temacie wymaga jednak osobnego posta :)

Jesienne porządki

Weekendowy nastrój przed lawiną październikowych zajęć skłonił mnie dzisiaj do uporządkowania swojej strony domowej. Z uwagi na funkcjonowanie bloga, usunąłem ze strony zakładki Ogłoszenia oraz Komunikaty (na temat mojej działalności naukowej). Dzisiaj są one niepotrzebne – funkcję bieżącego informowania o pomysłach i przedsięwzięciach badawczych spełnia bowiem blog.

Od założenia strony w 2010 roku pojawiło się na niej osiem komunikatów na następujące tematy:
– Charakter prawny art. 178a § 4 k.k.
– Czy jest potrzebna nowa definicja czynu ciągłego (art. 12 k.k.)?
– Formy stadialne przestępstw pedofilskich w świetle art. 200a § 1 i § 2 k.k.
Kiedy taksówkarz jest „bez licencji”?
Komentarz do uchwały Sądu Najwyższego w sprawie narkotykowej (I KZP 24/10)
Nietypowy wypadek na przejściu dla pieszych: studium przypadku
Nowy przepis o obiektywnym przypisaniu skutku
Odpowiedzialność osoby filmującej zgwałcenie za gwałt zbiorowy (art. 197 § 3 pkt 1 k.k.)

Niemalże każdy z nich zakończył się jakąś publikacją (artykułem albo glosą). Pomimo więc ich zniknięcia, na stronie nadal będzie można zapoznać się ze szczegółami poszczególnych tematów, w dziale Streszczenia (tam zamieszczam wszystkie informacje bibliograficzne o swoich publikacjach). Z uwagi na umowy licencyjne nie mam możliwości umieszczenia na stronie elektronicznych wersji artykułów. Chętnie jednak służę pomocą w dotarciu do ich opublikowanych wersji (wystarczy skontaktować się ze mną drogą mailową).

Październik to także – taki mam przynajmniej zamiar – powrót po przeszło dwóch miesiącach wakacyjnej przerwy do regularnego blogowania. A tematów ostatnie tygodnie podsuwają co niemiara.