Wrześniowe skutki (podsumowanie)

W minionym miesiącu poszukiwaliśmy kryteriów przypisania skutku. Przyjrzeliśmy się między innymi sprawie nieostrożnego farmaceuty, handlarki muchomorami czy odpowiedzialności za zarażenie innej osoby jakąś chorobą.

Udało nam się, jak sądzę, naświetlić kilka problemów, związanych z uznaniem danej osoby za sprawcę negatywnego skutku. Wskazaliśmy przepisy kodeksu karnego, z których już dzisiaj można wyprowadzić ciekawe informacje o stosunku ustawodawcy do kryteriów przypisania skutku. Mówiliśmy między innymi o prawdopodobieństwie wystąpienia określonych następstw czynu, przyczynieniu się pokrzywdzonego do rozmiarów grożącej mu szkody oraz o wpływie świadomości i woli człowieka na przypisanie mu odpowiedzialności za skutki czynu.

Z pewnością wrócimy jeszcze do tematu, być może nawet jeszcze w tym roku. W okolicach listopada tradycyjnie zaczynam omawiać ten temat na ćwiczeniach z prawa karnego, może być to więc dobra okazja do dalszych przemyśleń.

Zanim to nastąpi, w tak zwanym międzyczasie można zajrzeć do wcześniej opublikowanych przeze mnie wpisów na temat kryteriów przypisania skutku. Oto niektóre z nich:
Spór o przypisanie skutku (propozycje nowelizacji kodeksu karnego)
Bo droga była nierówna (odpowiedzialność za wypadek drogowy, kwestia prawidłowego oznakowania drogi)
Poczęstunek godny kary (nieumyślne spowodowanie śmierci wskutek przedawkowania narkotyków).

Pytania, sugestie na przyszłość, komentarze do dotychczas omówionych kwestii jak zwykle mile widziane.

Sprawcy

Porównamy dzisiaj zachowania trzech następujących osób:

1. Srogi szef wykorzystuje młodą sekretarkę: poleca jej sfałszować ważne dokumenty, grożąc wyrzuceniem z pracy i umieszczeniem w internecie pikantnych nagrań video z jej udziałem. Dokumenty mają posłużyć do popełnienia oszustwa (art. 286 § 1 k.k.). Kobieta posłusznie wykonuje polecenia szefa i doprowadza kilku kontrahentów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

2. Dziewczyna pożycza swojemu chłopakowi samochód należący do jej ojca. Chłopak ma zamiar pojechać nim na miejsce planowanego włamania, z czego dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę.

3. Jeden z kibiców namawia kolegę, aby rzucił butelką po piwie w stronę bramkarza drużyny gości, licząc na to, że butelka trafi zawodnika w głowę (ma to być kara za obronę „jedenastki”). Kolega nie daje sie długo prosić: ciska w bramkarza, trafia go w głowę, w efekcie czego zawodnik doznaje lekkiego wstrząśnienia mózgu.

Szef, dziewczyna, kibic – każda z tych osób jest sprawcą jakiegoś przestępstwa, ale nie każda jest sprawcą skutku.

Pobił na śmierć, lecz nie zabił

Kolejny kazus zilustruje kwestię przewidywalności nastąpienia skutku. Powszechnie uznaje się, że karalne może być jedynie spowodowanie takich skutków czynu, które są przewidywalne. Przy czym nieprzewidywalne jest to wszystko, co uznalibyśmy za wysoce przypadkowe, nietypowe, zaskakujące.

Sąd Najwyższy poszedł chyba jeszcze dalej i stwierdził w sprawie nieumyślnego występku, że „chodzi o przewidywalność znacznego, a nie jakiegokolwiek stopnia prawdopodobieństwa wystąpienia skutku” (zobacz: postanowienie Sądu Najwyższego z 15 lutego 2012 r., sygnatura II KK 193/11, s. 9).

Czy przewidywalność znacznego stopnia prawdopodobieństwa wystąpienia skutku jest tym kryterium jego obiektywnego przypisania, którego szukamy w ramach naszego wrześniowego cyklu?

Odpowiedzi negatywnej na to pytanie z pewnością udzieliłby jeden z sądów apelacyjnych. Sędziowie badali następującą sprawę. Zachowanie napastnika polegało na dość typowym biciu pokrzywdzonego po twarzy, kończynach, plecach, szyi, w efekcie czego doszło do zatrzymania akcji serca ofiary i śmierci. W toku postępowania okazało się, że „zgon denata nastąpił z przyczyny nietypowej i rzadko opisywanej w medycynie sądowej, jaką jest nagła śmierć sercowa, którego to fizjologicznego mechanizmu ani oskarżony, ani przeciętny człowiek nie zna” (zobacz: wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 10 kwietnia 2012 r., sygnatura II AKa 57/12, opublikowany w periodyku „Orzecznictwo Sądów Apelacji Białostockiej” w 2012 r., nr 2/3).

„Ty to uczyniłeś”

Od dzisiaj wpisuję sobie przed nazwiskiem nie trzy, lecz dwie literki: jestem doktorem nauk prawnych! Dr Mikołaj Małecki, jak to pięknie wygląda :) Broniłem się 9 września, dokładnie tydzień temu, a przed paroma godzinami Rada Wydziału Prawa i Administracji UJ podjęła uchwałę o nadaniu mi stopnia naukowego.

A teraz dzielę się z Wami tą radosną wiadomością. I jedną spontaniczną refleksją.

Kilka dni temu napisałem na Facebooku, że życzliwość sali w czasie obrony to duże ułatwienie, użyłem również sformułowania: „udało mi się” obronić. W odpowiedzi na to stwierdzenie, jeden ze Znajomych napisał: „Nie udało się, tylko ty to uczyniłeś”.

Nie odnotowałbym pewnie na blogu tej krótkiej wymiany zdań, gdyby nie nasze wrześniowe pogawędki o kryteriach przypisania skutku. Gdy przypiszemy komuś skutek, śmiało możemy powiedzieć, zgodnie z prawdą, tak, jak mój Znajomy: „Ty to uczyniłeś!”.

A jednak, gdy spojrzy się wstecz, widzi się wyraźnie, jak mnóstwo było różnych, mniejszych i większych uczynków, i że ten jeden skutek ma w rzeczywistości wielu Autorów.

Nie zapominajmy o współautorach skutku!

Umyślny totolotek

Szukamy kryteriów przypisania skutku, to znaczy takich przesłanek, które decydują o nazwaniu danej osoby sprawcą negatywnego następstwa czynu, albo ją od sprawstwa skutku uwalniają (zob. szczegóły na temat wrześniowego cyklu, poświęconego obiektywnemu przypisaniu skutku).

Zastanówmy się dzisiaj, jaki wpływ na możliwość przypisania skutku ma prawdopodobienstwo jego nastąpienia? Można zaryzykować stwierdzenie, że ryzyko (niebezpieczeństwo) dla dobra prawnego powinno być znaczące, relatywnie wysokie, rzucające się w oczy dla przeciętnego obserwatora, aby można było osobie sprowadzającej takie ryzyko przypisać skutki, jakie się z nim wiązały. Niskie prawdopodobieństwo nastąpienia skutku powoduje, że czyn jest mało karygodny, a przez to nie zasługuje na uznanie za czyn typowo (in abstracto) karalny. Gdy skutek jest wysoce przypadkowy, odpada możliwość jego obiektywnego przypisania osobie, która go spowodowała.

Czy rzeczywiście jest tak, że prawdopodobieństwo wystąpienia skutku rozstrzyga sprawę? Przeanalizujmy następujące sytuacje:

1. Pożyczam znajomemu swój niesprawny samochód, przebiegle licząc na to (mniejsza o powody), że w czasie jazdy nastąpi jego awaria i ofiara „przypadkowo” zginie w wypadku. Usterka nie jest widoczna dla przeciętnego kierowcy i nie jest rozpoznawalna w czasie jazdy.

2. Pożyczam swojemu znajomemu pojazd, bez najmniejszej świadomości, że jest on uszkodzony, a jego pasażerom, jeśli przypadkowo dojdzie do awarii, grozi poważne niebezpieczeństwo.

Winny na 71%

Oto wyniki ankiety, w której braliście udział przez ostatni tydzień. Pytanie dotyczyło zdarzenia, o którym pisałem 2 września. Farmaceuta przez pomyłkę wydał w aptece, zamiast syropu, preparat na wszy. Rodzaj leku był napisany na etykiecie. Pacjent, nie czytając etykiety, napił się preparatu i ciężko się zatruł.

Czy Twoim zdaniem:
1. Farmaceuta powinien odpowiadać karnie za skutki zatrucia (przestępstwo tego typu jest zagrożone więzieniem do 3 lat);
2. Sąd powinien skazać farmaceutę i stosować nadzwyczajne złagodzenia kary, z uwagi na niefrasobliwość pokrzywdzonego;
3. Pokrzywdzony sam jest sobie winien i farmaceuta nie powinien ponosić odpowiedzialności karnej za opisany skutek.


Głosy rozłożyły się w miarę równo, jednak większość osób była zdania, że farmaceutę trzeba skazać za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pacjenta (suma odpowiedzi 1 i 2 to ponad 70%). Tylko (a może aż?) co czwarty ankietowany uważał, że pokrzywdzony sam jest sobie winien i skutku w ogóle nie da się przypisać pracownikowi apteki. Można jednak zauważyć, że prawie 70% osób uwzględniło zachowanie pokrzywdzonego przy ocenie odpowiedzialności karnej sprawcy, spośród nich większość wyłącznie w zakresie wymiaru kary.

Uważaj na chorego

Spowodowanie rozstroju zdrowia innej osoby jest czynem zabronionym pod groźbą kary. W zależności od czasu trwania choroby, osoba, która ją spowodowała, ponosi odpowiedzialność karną za tak zwany lekki (co najwyżej 7-dniowy), średni (trwający ponad 7 dni) albo ciężki, poważny uszczerbek na zdrowiu chorego. Są to przestępstwa opisane w art. 156 i 157 Kodeksu karnego.

We wrześniu zastanawiamy się nad kryteriami przypisania skutku. Wspomnianym rozstrojem zdrowia, wyłączającym człowieka z aktywności zawodowej i towarzystkiej na przynajmniej kilka dni, może być np. grypa czy przeziębienie. Zadajmy sobie dzisiaj pytanie, czy można odpowiadać karnie za spowodowanie tego rodzaju choroby i w jakich okolicznościach.

Czy mogę oskarżyć kolegę z pracy o to, że zamiast zostać w domu i się kurować, przyszedł do firmy i zaraził mnie grypą?

Kto jest winny tego, że się przeziębiłem? Czy przypadkiem nie moja dobra znajoma, która, zamiast leżeć w swoim łóżku, odwiedziła mnie, kichała, kaszlała i zostawiła w moim mieszkaniu nieprzyjemne drobnoustroje?

Grzybobranie

W ramach wrześniowego cyklu poświęconego kryteriom przypisania skutku w prawie karnym, kolejny stan faktyczny, nawiązujący do klimatów powoli zbliżającej się jesieni i sezonu grzybiarskiego.

Przydrożna handlarka – oprócz gąsek i gołąbków – uzbierała młode owocniki śmiertelnie trującego muchomora sromotnikowego. Kobieta słabo znała się na grzybach i kompletnie nie zdawała sobie sprawy ze swojej pomyłki. Kobiałkę tych grzybów kupił od niej przy trasie szybkiego ruchu przypadkowy podróżny. Mężczyzna przyrządził grzyby, zjadł je i zatruł się, w konsekwencji czego w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Czy handlarce możemy przypisać skutek, polegający na spowodowaniu ciężkiego rozstroju zdrowia mężczyzny, który kupił od niej feralne grzybki?

Syrop na wszy

Na początek cyklu wrześniowych spotkań z kryteriami przypisania skutku historia, która – jak zapewniały osoby, które mi ją opowiedziały – wydarzyła się naprawdę.

Do apteki wchodzi pacjent z receptą na syrop. Nieostrożny farmaceuta, zamiast syropu, przez pomyłkę wydaje mężczyźnie preparat na wszy (silnie trujący, jeśli się go spożyje). Po powrocie do domu, nieświadomy tej pomyłki klient sięga po butelkę „syropu”, którą dostał w aptece. Naraz jego uwagę przyciąga coś osobliwego: grzebień, dołączony przez producenta do leku. Dopiero wtedy mężczyzna uważniej przygląda się etykiecie i na jej podstawie stwierdza, że farmeceuta popełnił fatalną pomyłkę.

Historia miała szczęśliwe zakończenie: syrop” został zwrócony do apteki (grzebień też), a farmeceuta mógł odetchnąć z ulgą. Zastanówmy się jednak, co by było, gdyby pacjent nie zwrócił uwagi na rzeczywistą zawartość butelki i napił się preparatu, co poskutkowałoby groźnym zatruciem organizmu i bardzo ciężkim uszczerbkiem na jego zdrowiu, dość typowym po wypiciu tego rodzaju specyfiku.

Czy farmeceuta, który przez pomyłkę wydał pacjentowi niewłaściwy lek, mógłby odpowiadać karnie za opisany skutek?

Wrześniowe skutki

Sezon dogmatów karnisty 2013/2014 proponuję zainaugurować krótkim cyklem tematycznym: wrześniowym cyklem spotkań z obiektywnym przypisaniem skutku. Pomysł przyszedł mi do głowy niedalej jak wczoraj, będzie więc nieco improwizacji. Ale po kolei.

Problem przypisania skutku jest związany, przypomnijmy, z odpowiedzialnością karną za tak zwane przestępstwa skutkowe (materialne), np. zabójstwo, uszkodzenie ciała, zniszczenie mienia. Do skazania kogoś za dokonanie tego typu przestępstwa nie wystarczy samo zachowanie się człowieka. Przykładowo, dopóki nie ma trupa, dopóty nie ma dokonanego zabójstwa (art. 148 § 1 k.k.), choćby sprawca zrobił już wszystko, co było potrzebne do wywołania śmierci. Z drugiej strony, zaistnienie określonych następstw czynu nie wystarczy do uznania, że wszystkie osoby, które miały cokolwiek wspólnego z negatywnymi skutkami zdarzenia, ponoszą za nie odpowiedzialność karną (np. że sprzedawca broni palnej odowiada za śmierć osoby zastrzelonej z tej broni przez inną osobę). Między zachowaniem a skutkiem zachodzi logiczny związek przyczynowy (A powoduje B) oraz, ważniejszy dla karnistów, związek normatywny: skutek ma być bezpośrednim wynikiem czynu szkodliwego, zagrażającego dobru prawnemu w danych okolicznościach i łamiącego zasady postępowania z tym dobrem prawnym.

Najkrócej rzecz ujmując, w nauce o obiektywnym przypisaniu skutku poszukuje się kryteriów/przesłanek, które muszą być spełnione, aby dana osoba odpowiadała za negatywne następstwa swojego czynu (kierowca za śmiertelne potrącenie pieszego, ratownik na plaży za utopienie się turysty, osoba prowadząca działalność gospodarczą za straty, jakie poniosła spółka itp.). Pytanie za sto punktów: jakie są to kryteria?