Świat równoległy

Zapoznałem się wczoraj z rządowym projektem nowelizacji kodeksu karnego (pierwsza wersja została przekazana do konsultacji społecznych 10 grudnia 2013, poprawiony projekt ukazał się 13 marca 2014). Na stronie internetowej rządowego procesu legislacyjnego czytamy, że niniejszy projekt w zakresie zmian w części ogólnej k.k. wykorzystuje rozwiązania projektu nowelizacji k.k., opracowanej przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego. Niestety, w niektórych punktach projekt rządowy wypacza sens rozwiązań zaproponowanych przez Komisję, czego rządowy projektodawca zdaje się nie dostrzegać.

Przyjrzyjmy się dzisiaj krótko propozycjom dotyczącym nieumyślności:


W projektach Komisji Kodyfikacyjnej (dwie pierwsze kolumny) konsekwentnie rozróżniona jest kwestia realizacji znamion czynu zabronionego (art. 9 k.k.) oraz kwestia przypisania sprawcy indywidualnej winy (art. 28 k.k.).

Diabeł kule nosi

Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił wczoraj wyrok skazujący trzech nastolatków za nieumyślne spowodowanie śmierci 46-letniego kierowcy tira. Do wypadku doszło w zimowy wieczór. Nastolatkowie zrzucili z wiaduktu kilkunastokilogramową bryłę lodu, która trafiła w przejeżdżającego tira i rozbiła szybę. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w bariery energochłonne po prawej stronie drogi. Mężczyzna w szoku zdołał jeszcze wyjść z samochodu, ale stracił przytomność i zmarł mimo reanimacji.

Sekcja zwłok wykazała, że kierowca zginął w wyniku wielonarządowych obrażeń klatki piersiowej i brzucha. Miał złamane wszystkie żebra i uszkodzone narządy wewnętrzne. Według biegłego, o tragedii przesądziło 0,8 sekundy: po tym czasie bryła lodu nie trafiłaby w szybę tira i mężczyzna uszedłby z życiem (przytaczam za notatkami prasowymi: Kierowca zginął trafiony bryłą lodu. Nastolatkowie nie trafią do więzienia?; Rzucili bryłą lodu w samochód, pójdą do więzienia).

Sąd Okręgowy w Tarnowie przyjął (opieram się na cytowanych materiałach prasowych), że nastolatkowie odpowiadają za umyślne spowodowanie ciężkich obrażeń ciała kierowcy i nieumyślne spowodowanie jego śmierci (art. 156 § 3 k.k.), choć prokurator domagał się skazania ich za zabójstwo (art. 148 § 1 k.k.). Grzegorz S. został skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności, Bartłomiej H. na 4 lata, a Artur M. na 5 lat więzienia. W wyniku apelacji wniesionej zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonych, Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał, że należy jeszcze raz przyjrzeć się całej sprawie, a w szczególności dokładnie zbadać zamiar, z jakim działali nastolatkowie.

Prawidłowe rozstrzygnięcie tego typu sprawy wymaga zbadania dwóch zasadniczych kwestii:
1) Czy oskarżonym da się przypisać skutek, jaki nastąpił w efekcie ich działania, to znaczy czy da się powiedzieć, że to oni są jego sprawcami; że jest on ich dziełem, a nie tylko zrządzeniem losu.
2) Czy oskarżeni przewidywali, że taki skutek może nastąpić, czy chcieli, aby nastąpił, czy może było im w zasadzie wszystko jedno.

Zagadka w supermarkecie

Agata Christie odnotowała w swojej autobiografii, że na pięć napisanych książek średnio cztery powieści były ciężką pracą, a tylko jedna została napisana z przyjemnością. Christie zauważyła, że czytelnik zazwyczaj nie jest w stanie rozpoznać, która książka powstawała w trudzie i znoju, a która z łatwością wyszła spod pióra. Przeczytałem prawie wszystkie powieści detektywistyczne tej autorki (działo się to mniej więcej na przełomie gimnazjum i liceum, czyli jakieś 12 lat temu) i nie potrafiłbym odgadnąć, nad którą powieścią autorka najbardziej się namęczyła.

Mam podobne, choć z pewnością jeszcze skromne, doświadczenia z pisaniem prac naukowych: na pięć artykułów lub glos średnio cztery prace są wynikiem ciężkiej harówki, a jedna powstaje z prawdziwą przyjemnością; pisze się w zasadzie sama, a na końcu wygląda dokładnie tak, jak sobie ją na początku wymyśliłem. Pewnego dnia po prostu wpada ci do głowy pomysł i od razu wiesz, jak powinno się to skończyć; poszczególne wątki same układają się w logiczną całość, a zwroty akcji idealnie pasują do określonego miejsca w całej opowieści.

Do tego rodzaju prac zaliczam glosę do wyroku Sądu Najwyższego z 7 marca 2013 r., sygn. V KK 351/12, która właśnie ukazała się w marcowym numerze „Orzecznictwa Sądów Polskich” (strony 418-426). Napisanie tej glosy sprawiło mi prawdziwą frajdę, momentami wręcz bawiłem się konwencją i ze zdziwieniem obserwowałem, jak wszystko ze sobą odpowiednio współgra.

Na biurku i pod biurkiem

Dawno nie pisałem, więc może chociaż napiszę teraz, co się działo w międzyczasie, czyli co się działo na biurku, a co czeka na swoją kolej pod biurkiem.

Przede wszystkim nareszcie udało mi się skończyć artykuł, który pisałem wspólnie z Radkiem Zyzikiem, na temat odpowiedzialności karnej psychopatów w perspektywie koncepcji ujmującej psychopatię jako alternatywna strategia ewolucyjna. Będzie to artykuł z pogranicza filozofii i nauk prawnych, a mówiąc precyzyjniej: próba zaaplikowania określonej koncepcji naukowej na grunt prawa karnego.

Radek przesłał mi swoją część tekstu jeszcze w 2013 r. i artykuł miał być skończony przed Świętami i nowym rokiem. Brak weny twórczej z mojej strony :) i konieczność przemyślenia poszczególnych tez wydłużyła prace nad tekstem i nieco opóźniła zakładany termin ukończenia artykułu, ale z efektu końcowego jestem zadowolony, myślę, że Radek również. Ten dwumiesięczny poślizg sprawił, że mogliśmy spojrzeć na całość świeżym okiem i wprowadzić niezbędne poprawki. Czekamy teraz na recenzje.

Drugim współautorskim projektem, nad którym pracowałem na początku tego roku, były kryteria oceny dorobku doktorantów, obowiązujące w konkursach o przyznanie stypendium doktoranckiego, zwiększenia projakościowego i stypendium dla najlepszych doktorantów. Razem z Kamilem Mamakiem zestawiliśmy regulacje powszechnie obowiązującego prawa z regulaminami przyjętymi przez poszczególne jednostki naukowe.

„Groźba, o której mowa w art. 190”

Właśnie skończyłem sprawdzać kolokwia. Jak może pamiętacie, zadałem uczestnikom ćwiczeń pytanie prawne, którym zajmuje się obecnie Sąd Najwyższy. Tego samego dnia cytowałem wybrane odpowiedzi, w zasadzie rozwiązujące sprawę (zob. wpis z 26 lutego). Pytanie prawne brzmi:

Czy dla odpowiedzialności z art. 245 k.k., w sytuacji, w której sprawca w celu wywarcia wpływu na świadka używa groźby bezprawnej w postaci groźby karalnej określonej w art. 190 § 1 k.k. konieczne jest ustalenie, że groźba wzbudza uzasadnioną obawę, że będzie spełniona? (sygnatura I KZP 2/14)

Na pytanie to można udzielić dwóch różnych odpowiedzi, z których pierwsza jest prosta, a druga jest trudniejsza.

Przygotowanie do porwania

Muszę odnotować dzisiejszego newsa, a mianowicie zatrzymanie trzech mężczyzn, podejrzanych o poczynienie przygotowań do porwania dwóch osób dla okupu (zob. notatkę prasową). Pisałem doktorat na temat odpowiedzialności karnej za przygotowanie do przestępstwa, stąd jestem dość wrażliwy na wszelkie wypadki, gdy przepisy o przygotowaniu mają zastosowanie w praktyce. Przygotowywanie się do przestępstwa jest w Polsce karalne zupełnie wyjątkowo, w odniesieniu tylko do niektórych przestępstw.

Najbardziej znany wypadek postawienia kogoś w stan oskarżenia z powodu przygotowania do przestępstwa to, jak dotychczas, sprawa Brunona K., wykładowcy akademickiego, którego proces o przygotowywanie się do zamachu na Sejm Rzeczypospolitej toczy się aktualnie w Krakowie (zob. wpis na blogu z 20 listopada 2012)

Przestępstwo, które przygotowywali bohaterowie dzisiejszego wpisu, określa się fachowo jako „wzięcie” zakładnika, a opisane jest ono w art. 252 § 1 k.k.: „Kto bierze lub przetrzymuje zakładnika w celu zmuszenia organu państwowego lub samorządowego, instytucji, organizacji, osoby fizycznej lub prawnej albo grupy osób do określonego zachowania się, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3” .

Dwa paragrafy dalej ustawodawca przewidział karalność czynów poprzedzających wzięcie zakładnika, które nie są jeszcze usiłowaniem przestępstwa opisanego w  § 1 (usiłowanie jest bowiem karalne zawsze, na mocy art. 13 § 1 k.k.). Przygotowawczy typ czynu zabronionego jest zazwyczaj opisany w mocno skondensowany sposób, tak jak w art. 252 § 3 k.k.: „Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

„Czynienie przygotowań” rozszyfrowujemy dzięki bogatemu w treść art. 16 § 1 k.k., który stanowi, że „przygotowanie zachodzi tylko wtedy, gdy sprawca w celu popełnienia czynu zabronionego podejmuje czynności mające stworzyć warunki do przedsięwzięcia czynu zmierzającego bezpośrednio do jego dokonania, w szczególności w tymże celu wchodzi w porozumienie z inną osobą, uzyskuje lub przysposabia środki, zbiera informacje lub sporządza plan działania”.

Dzisiejsza sprawa to doskonała ilustracja wszystkich typowych czynności przygotowawczych, wymienionych w art. 16 § 1 k.k. Mężczyźni zamierzali wspólnie i w porozumieniu dokonać porwania i przetrzymywać dwóch zakładników dla okupu, który miał wynosić 4 miliony złotych. Niedoszli porywacze mieli już zakupiony odpowiedni sprzęt: paralizator elektryczny, kajdanki, kominiarki, kilka telefonów komórkowych (przysposobili środki przeznaczone do porwania). Mieli też przygotowane monitorowane pomieszczenie, w którym zamierzali trzymać swoje ofiary oraz miejsce, gdzie chcieli schować pieniądze z okupu. Zgodnie z notatką prasową, mężczyźni dokładnie opracowali plan porwania. Od kilku miesięcy obserwowali swoje przyszłe ofiary i zbierali informacje o rozkładzie ich codziennych zajęć, co miało im stworzyć warunki do wejścia w kolejną fazę działania (wybór czasu i miejsca porwania mógł zadecydować o powodzeniu akcji).