Zadanie argumentacyjne

Jedną z części egzaminu z prawa karnego na Uniwersytecie Jagiellońskim jest tak zwana część argumentacyjna, polegająca na pisemnym rozwiązaniu w czasie 60 minut kilku zadań otwartych.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że umiejętność argumentowania na egzaminie przydaje się jedynie podczas tej specjalnej części egzaminu. O ile test składający się z 20 zamkniętych pytań ma charakter wybitnie odtwórczy i sprawdza podstawową wiedzę z części ogólnej prawa karnego, o tyle umiejętnościami argumentowania należy wykazać się również podczas trzeciej części egzaminu, którą jest rozwiązywanie kazusu (najbardziej popularna forma egzaminowania studentów prawa). W ramach egzaminacyjnego kazusu subsumpcja jest zazwyczaj oczywista: każdy widzi, że doszło do zabójstwa czy spowodowania wypadku drogowego. Student prawa karnego musi jednak uzasadnić (a to znaczy: uargumentować), że bohater kazusu jest sprawcą tego zabójstwa bądź wypadku oraz że popełnił ściśle określony czyn zabroniony pod groźbą kary.

Pamiętaj: prawo to interpretacja, a dobra interpretacja to zawsze argumentacja („rozmowa duszy samej z sobą” bądź rozmowa z adwersarzem). Merytoryczne i fachowe argumentowanie to również istota zawodowej działalności prawników-praktyków: prokuratorów, adwokatów, sędziów. Nie można się bez niego obejść w działalności naukowej. Umiejętność argumentowania przydaje się także w życiu prywatnym.

Po sukcesie wpisu Jak rozwiązać kazus, który opublikowałem na blogu 22 maja, a który do ostatniego dnia 2014 roku został wyświetlony już ponad 2000 razy, postanowiłem podzielić się kilkoma ogólnymi wskazówkami na temat rozwiązywania zadań argumentacyjnych.

Jak przygotować się do argumentacji?

Kwalifikacja prawna morderstwa

W ramach akcji „Studencka środa” chciałbym zadać pytanie związane z kwestią prawidłowego rozstrzygania problematyki zbiegu w kontekście art. 148 § 2 pkt 2. Mianowicie: Jaki jest poprawny dogmatycznie sposób kwalifikowania zbiegów powstających na gruncie owego przepisu?

Mój tok myślenia przedstawia się następująco. Skoro związek zabójstwa z którymkolwiek z czynów ujętych w § 2 pkt. 2 ma charakter funkcjonalny, to uzasadnione wydaje się być twierdzenie prof. Zolla (Komentarz, tom II, str. 280), że w kwalifikacji należy zawsze odwoływać się do przepisu określającego typ przestępstwa w związku z którym popełnione zostało zabójstwo. Teza ta znajduje swoje odzwierciedlenie także w orzecznictwie (np. wyr. SA w Katowicach, sygn. II AKa 132/99). Z drugiej jednak strony mam pewne wątpliwości. Typowo możliwe są następujące sytuacje:

1) Sprawca realizuje jednym czynem znamiona zabójstwa oraz np. rozboju.


2) Sprawca realizuje jednym czynem znamiona zabójstwa, gwałtu oraz rozboju (tak SA Kraków II AKa 87/08)


3) Sprawca popełnia dwa przestępstwa: zabójstwa i np. rozboju, które pozostają w związku funkcjonalnym na gruncie omawianego przepisu.

Ad. 1) Zgodnie z tezą prezentowaną w komentarzu, taką konfigurację należałoby zakwalifikować następująco: art. 148 § 2 pkt 2 w zw. z art. 280 § 1 lub 2 w zw. z art. 11 § 2.

Ad. 2) Kwalifikacja wyglądałaby analogicznie z tym, że dodany zostałby art. 197 § 1.

Ad. 3) 148 § pkt 2 w zbiegu realnym z art. 280.

W przypadkach 1) i 2) sprawca odpowie na podstawie przepisu przewidującego karę najsurowszą (art. 11 § 3) tj. pozbawienie wolności na czas nie krótszy niż 12 lat, 25 lat lub dożywocie. Tymczasem w przypadku 3) wymierzona zostanie kara łączna, której granice mogą być in concreto mniej korzystne dla sprawcy niż w przypadku kwalifikacji z pkt 1) i 2). Moją wątpliwość budzi także fakt niejako podwójnego uwzględniania tej samej okoliczności w perspektywie wymiaru kary. Sprawca popełniający zabójstwo pozostające w funkcjonalnym związku z rozbojem odpowiada z typu kwalifikowanego zabójstwa właśnie z uwagi na zaistnienie owej dodatkowej okoliczności będącej znamieniem kwalifikującym. Jednocześnie kwalifikacja (rzutująca bezpośrednio na wymiar kary) uwzględnia tę samą okoliczność (tj. np. art. 280) zarówno w zbiegu jednoczynowym jak i zbiegu realnym. Czy nie byłoby zabiegiem właściwszym (przy przyjęciu owego powiązania funkcjonalnego) kwalifikowanie wszystkich wymienionych wyżej sytuacji wyłącznie z art. 148 § 2 pkt 2, gdzie doprecyzowanie podstaw przyjętej kwalifikacji miałoby miejsce w treści wyroku, a nie w samej kwalifikacji? Takie rozwiązanie usunęłoby problem zaliczania tej samej okoliczności dwukrotnie w perspektywie wymiaru kary.


Koniec cytatu. Życząc Autorowi oraz Czytelnikom pięknych Bożonarodzeniowych prezentów, odpowiadam na pytanie.

Pająk-gigant, żywe zwłoki i zwichnięta kostka

Studenci otrzymali na sprawdzianie zadania argumentacyjne ułożone na motywach popularnego filmu Sylwestra Wardęgi. Dostałem też przez Facebooka pytanie dotyczące oceny prawnokarnej zachowania bohaterów nagrania, na które postaram się po części odpowiedzieć.

Scena 1. Noc. Przejście podziemne. Przechodzień zauważa ludzkie szczątki owinięte w „pajęczynę”. Po chwili w przejściu pojawia się nienaturalnie wielki „pająk”. Mężczyzna ucieka – pająk rusza za nim. Zdobycz wpada w „pajęczynę”, na szczęście udaje się jej oswobodzić i uciec.

Scena 2. Noc. Winda na opuszczonym parkingu. Mężczyzna otwiera drzwi do winy, w której znajdują się zmasakrowane zwłoki człowieka. Nagle zakrwawiony korpus „ożywa” i rusza w pościg za przerażonym mężczyzną.

Pająk-gigant to w rzeczywistości przebrany, niegroźny pies, zaś żywe zwłoki goniące przechodnia to ucharakteryzowany aktor. Zadanie brzmiało: czy autor instalacji bądź mężczyzna grający rolę zombie mógłby ponieść odpowiedzialność karną za następujący (hipotetyczny) skutek zdarzenia: uciekający w popłochu mężczyzna potknął się i spadł ze schodów, łamiąc sobie nadgarstek bądź skręcając nogę w kostce (co stanowi średni uszczerbek na zdrowiu w rozumieniu art. 157 § 1 k.k.). Odpowiedź należało uzasadnić z powołaniem się na kryteria przypisania skutku w prawie karnym.

Popchnięcie rowerzysty na autobus

W minioną środę w Pabianicach 31-letni rowerzysta stracił życie po tym, jak został z premedytacją popchnięty na przejeżdżający autobus. Najpierw mężczyźni jadący samochodem odgrażali się rowerzyście. Gdy zdołali go dogonić i wyprzedzić, zaparkowali samochód po prawej stronie jezdni, a gdy rowerzysta znalazł się na ich wysokości jeden z nich, widząc nadjeżdżający autobus, z dużą siłą uderzył mężczyznę w głowę. Rowerzysta wpadł na nadjeżdżający z naprzeciwka autobus, ponosząc śmierć na miejscu. Sprawcy odjechali (zob. informację prasową).

Dzisiaj postawiono sprawcom zarzuty: 24-latek, który popchnął rowerzystę, usłyszał zarzut zabójstwa, zaś 27-letni pasażer usłyszał zarzut usiłowania wzięcia udziału w pobiciu. 19-letni kierowca samochodu nie usłyszał żadnych zarzutów (zob. informację prasową).

Zabicie

Za własnoręczne spowodowanie śmierci rowerzysty może odpowiadać wyłącznie ten uczestnik zdarzenia, który fizycznie popchnął go na przejeżdżający autobus. Pozostali uczestnicy zdarzenia nie spowodowali śmierci człowieka w rozumieniu art. 148 § 1 k.k. W zależności od ustaleń faktycznych mogliby odpowiedzieć co najwyżej za podżeganie do zabójstwa (jeśli nakłonili 24-latka do tego, by ten wepchnął rowerzystę pod autobus), nie wiemy jednak, czy była to własna inicjatywa 24-latka, czy też koledzy zachęcali go do popełnienia takiego czynu.

Diabelska bezczynność

Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny,
przygotowany diabłu i jego aniołom.
Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić...
Mt 25, 41-42

Gdybym miał napisać kiedyś książkę o bezczynności, obojętności czy zaniechaniu, powyższe słowa pasowałyby idealnie jako jej motto. Przekazują zwięźle i dobitnie pewną ważną myśl, że mianowicie bezczynność może być równie diabelska co najstraszliwszy czyn. Do piekła idą ci, którzy nic nie zrobili: nie dali jeść głodnemu, nie dali pić spragnionemu.

Życie dostarcza tragicznych przykładów wysoce niewłaściwej bezczynności, w wyniku której dochodzi do nastąpienia skutku w postaci śmierci człowieka. Pewna kobieta opiekowała się samotnie swoim ojcem. Pewnego dnia zostawiła przykutego do łóżka 83-letniego staruszka i wyjechała na dwutygodniowe wakacje. Wymagającego bezustannej opieki mężczyznę zostawiła samego w zamkniętym domu, pozostawiając mu jedynie niewielkie ilości jedzenia. Nie powiadomiła o swoim wyjeździe ani rodziny, ani sąsiadów. Po powrocie zastała w domu ciało zmarłego mężczyzny. W rezultacie kobieta została oskarżona o zabójstwo (zobacz notatkę prasową).

Nie trzeba aktywnie przyczyniać się do nastąpienia skutku, by w świetle prawa karnego stać się jego sprawcą. Studenci prawa karnego powinni kojarzyć z tą sytuacją pojęcie zaniechania i gwaranta nienastąpienia skutku (art. 2 k.k.). Osoba, na której ciąży obowiązek zapobiegnięcia skutkowi może odpowiadać za jego nastąpienie na równi ze sprawcą, który powoduje skutek przez działanie. W opisanym stanie faktycznym córka miała obowiązek sprawowania opieki nad nieporadnym ojcem. W pewnym momencie naszego życia role rodzica i dziecka odwracają się: o ile rodzic jest gwarantem bezpieczeństwa narodzonego i dorastającego dziecka, o tyle na starość dzieci mają czasami obowiązek troszczyć się o swoich rodziców.

Śmierć Ryśka z Klanu

Nie wiem, jak to się stało, że nie miałem jeszcze okazji napisać na blogu o okolicznościach śmierci serialowego Ryszarda Lubicza. Przygotowując się do dzisiejszych ćwiczeń wpadłem na pomysł, by zilustrować tym zdarzeniem problematykę strony podmiotowej czynu zabronionego, a konkretniej – jakie okoliczności brać pod uwagę i jak uzasadniać, że sprawca działał umyślnie albo nieumyślnie.

Oto scena śmierci Ryśka z „Klanu”:



Data umieszczenia linku: 3 grudnia 2014

Przyczyną śmierci bohatera serialu było uderzenie głową o twardą posadzkę. Złodziejaszek jest sprawcą tego skutku, to znaczy można mu przypisać śmierć mężczyzny z odwołaniem się do kryteriów przypisania skutku (skutek w postaci przewrócenia się i uderzenia głową o posadzkę, co doprowadziło do zgonu mężczyzny, nie był jakoś szczególnie nietypowy i dało się go przewidzieć w momencie czynu). 

Ciekawsze jest pytanie, czy sprawca spowodował śmierć Ryśka umyślnie czy nieumyślnie.