500+ zamiast alimentów

Osoby zobowiązane do płacenia alimentów mogą uniknąć odpowiedzialności karnej za uchylanie się od zapłaty, jeśli beneficjenci alimentów korzystają z rządowego programu 500+ (pobierają kwotę 500 zł na dziecko).

Kilkanaście dni temu w mediach opisane zostało stanowisko jednego z sądów, który uznał, że możliwość ubiegania się o świadczenie wychowawcze z programu 500+ nie powinno pozostawać bez znaczenia przy określaniu wysokości alimentów. Między innymi dlatego sąd nie zasądził na rzecz matki dziecka żądanej kwoty świadczenia.

Przypadek ten spotkał się z szybką reakcją Prezydenta RP, który w zeszłym tygodniu przygotował projekt ustawy „naprawczej”. Zmiana polega na wyraźnym wskazaniu, że świadczenie wychowawcze oraz będący jego odpowiednikiem dodatek w wysokości świadczenia wychowawczego nie wpływają na zakres obowiązku alimentacyjnego (zob. materiały prasowe).

Od razu zadałem sobie jednak pytanie: co w sytuacji, gdy osoba zobowiązana do płacenia alimentów będzie uchylała się od ich zapłaty, a beneficjent alimentów zostanie objęty rządowym programem 500+?

Czy polepszenie kondycji finansowej rodziny przez comiesięczny wpływ do budżetu kwoty 500 zł na dziecko wpływa na odpowiedzialność karną np. ojca dziecka, zobowiązanego do alimentacji?  

Moja odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna: tak, wpływa i w pewnych sytuacjach zagwarantuje bezkarność osobie zobowiązanej do alimentacji.

Okno porzucenia

Czytelnika bloga zainteresowały tzw. okna życia i ocena prawna zachowania osoby, która pozostawia tam dziecko. 

Okno życia pozwala rodzicom, którzy nie mogą lub nie chcą opiekować się noworodkiem, pozostawić dziecko w specjalnym, bezpiecznym miejscu – za zamkniętym oknem; dziecko jest odbierane i otaczane opieką przez osoby nadzorujące funkcjonowanie danego okna, najczęściej siostry zakonne. Czytelnik pyta:
Czy rodzic, który oddaje dziecko do okna życia, popełnia czyn z art. 210 k.k. (porzucenie)? Prima facie, wydaje się, że tak. Powszechnie mówi się, że okno życia służy do „bezpiecznego porzucenia” dziecka, ale nie zdejmuje odium niemoralności z takiego zachowania rodziców. Jednak na drugim planie pojawia się kwestia wyłączenia odpowiedzialności z uwagi na przeniesienie obowiązku gwaranta (wszak art. 210 k.k. jest przestępstwem indywidualnym).
Intuicja podpowiada, że osoba zostawiająca dziecko w oknie życia nie powinna odpowiadać karnie. Tylko jak to uzasadnić?

 

Porzucenie


Osoba pozostawiająca dziecko w oknie życia, wbrew wiążącemu ją obowiązkowi przestaje się opiekować dzieckiem i na zawsze oddala się z miejsca jego pozostawienia. Artykuł 210 § 1 k.k. penalizuje sam fakt porzucenia dziecka, bez względu na to, jakie będą skutki jego opuszczenia przez rodzica. Nie jest ważne, czy dziecku zagrozi niebezpieczeństwo, czy też los okaże się dla niego łaskawy i zaopiekuje się nim inna osoba:
Art. 210. § 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Cały problem sprowadza się do interpretacji czasownika „porzuca”. Słowniki języka polskiego podają następujące znaczenia tego pojęcia:
Jeśli porzuciliśmy jakąś rzecz, to zostawiliśmy ją gdzieś, nie przejmując się, co się z nią stanie. [...] Jeśli ktoś porzucił osobę, z którą był związany, np. męża lub dziecko, to ją opuścił (Inny słownik języka polskiego, tom 2, red. M. Bańko, Warszawa 2000, s. 196).
[...] opuścić, zostawić kogo lub co, odstąpić kogo lub czego; rozstać się z kimś lub z czym (Słownik języka polskiego, tom 6, red. W Doroszewski, Warszawa 1964, s. 1090).
[...] opuścić (opuszczać), zostawić (zostawiać) kogoś, coś; także: rozstać się (rozstawać się) z kimś, z czymś (Uniwersalny słownik języka polskiego, tom 3, red. S. Dubisz, Warszawa 2003, s. 404).
„Opuścić” kogoś oznacza natomiast:
[...] odejść (odchodzić) od kogoś, zostawić (zostawiać) kogoś samego; porzucić (porzucać) [...] oddalić się (oddalać się) od czegoś, odejść (odchodzić) skądś (Uniwersalny słownik języka polskiego, tom 2, red. S. Dubisz, Warszawa 2003, s. 1288).
Jak widać, słownikowe znaczenia omawianego pojęcia wskazują na opuszczenie, zostawienie, oddalenie się od dziecka, to znaczy fizyczne przemieszczenie się z miejsca, gdzie znajduje się dziecko w taki sposób, że dziecko zostaje samo. Inny słownik wspomina o subiektywnej cesze omawianego zachowania, polegającej na nieprzejmowaniu się przez sprawcę, co się stanie z daną rzeczą, jednak w wypadku okna życia przedmiotem porzucenia jest osoba, a nie rzecz, stąd też zastosowanie omawianego kryterium do porzucenia dziecka mogłoby być kontrowersyjne.

O co chodzi z tą aborcją?

Oto przychodzą dni, w których powiedzą:
Szczęśliwe bezpłodne i łona, które nie urodziły,
i piersi, które nie zaczęły karmić
(wg Łukasza: 23,29)

Chciałbym, żeby wszystko, co tu powiedziano, nie zostało odczytane na opak, w furii czy panice zaślepiającej racjonalny osąd. Będzie to krótka analiza znanych konstrukcji prawniczych, które wyjątkowo wyraźnie aktualizują się i wobec tego mogą być wykorzystywane w dyskusji o zakresie i przesłankach tzw. prawa do aborcji, a konkretnej: o rozwiązaniach ustawy określającej, w jakich wypadkach może zostać przerwana ciąża (ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, Dz.U. 1993, nr 17, poz. 78 ze zm.)

Przesłanki

Okoliczności, w których możliwe jest zgodne z prawem przerwanie ciąży, określa art. 4a ust. 1 wspomnianej ustawy:
Art. 4a. 1. Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
1)   ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
2)   badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
3)   zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego,

4)   (utracił moc).
 
2. W przypadkach określonych w ust. 1 pkt 2 przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej; w przypadku określonym w ust. 1 pkt 3 lub 4, jeżeli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni. 
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, przerwania ciąży dokonuje lekarz w szpitalu.
Przesłanki te dotyczą trzech kategorii przypadków:
1) ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki dziecka – nazwijmy ją przesłanką medyczną;
2) dziecko jest z dużym prawdopodobieństwem upośledzone w stopniu ciężkim i nieodwracalnym (nieuleczalnym) albo cierpi na nieuleczalną chorobę, która zagraża jego życiu – nazwijmy ją przesłanką eugeniczną;
3) ciąża, wg uzasadnionego podejrzenia, jest wynikiem czynu zabronionego, godzącego w wolność seksualną kobiety - nazwijmy ją przesłanką społeczną.

Jak widać, usunięcie ciąży może nastąpić w szczególnych sytuacjach faktycznych, dotyczących stanu zdrowia matki lub dziecka czy okoliczności zajścia w ciążę, i okolicznościach motywacyjnych, związanych z oczekiwaniami człowieka w zakresie macierzyństwa. U podstaw omawianych sytuacji zawsze znajduje się kolizja jakiś dóbr prawnych, akceptowanych w naszym kręgu kulturowym (zagrożenie życia kobiety) lub szczególny kontekst społeczny związany z posiadaniem dzieci (przesłanka eugeniczna i podejrzenie zajścia w ciążę w wyniku czynu zabronionego). Decyzja o usunięciu ciąży, z uwagi na ciężar gatunkowy omawianych przesłanek, jest podejmowana w sytuacji trudnej, nietypowej; jest to decyzja z gatunku tych, których nie podejmuje się na co dzień w sklepie spożywczym.

Mamy tu do czynienia z czynnikami, których człowiek nie wybiera, lecz zostaje postawiony przed faktem dokonanym i z przyczyn naturalnych nie może uchylić się od podjęcia jakiejś decyzji. Każda decyzja obarczona jest ryzykiem uszczuplenia bądź nawet zniszczenia cennego dobra prawnego. Wszystkie wskazane sytuacje ograniczają w większym lub mniejszym stopniu swobodę podjęcia decyzji o urodzeniu bądź nieurodzeniu dziecka. Dylematu tego nie da się uniknąć.

Wyłączenie winy

Opisywane przypadki kojarzone są w teorii prawa karnego z tzw. okolicznościami wyłączającymi winę. Osobie podejmującej decyzję o poświęceniu dobra prawnego na rzecz ratowania innej wartości bądź w sytuacji przymusu psychicznego, albo w wyjątkowo trudnej sytuacji motywacyjnej nie można przypisać winy za podjętą decyzję i w konsekwencji osoba taka nie popełnia przestępstwa.

Szła z dziećmi nad rzekę

W ubiegłym tygodniu Policja zatrzymała kobietę, która z trojgiem swoich dzieci szła w kierunku rzeki w Mysłowicach. Wcześniej groziła, że dzieci utopi, a sama popełni samobójstwo.

– Należało działać szybko, ponieważ kobieta wyszła już z domu i zmierzała w kierunku rzeki Przemszy – mówiła Magdalena Wiśniewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Był środowy wieczór, 30 marca, kobieta pod wpływem alkoholu w towarzystwie 2, 3 i 6-letniego dziecka została zatrzymana w ciemnej części parku opodal rzeki Przemszy w Mysłowicach. Policja namierzyła kobietę dzięki szybkiej reakcji rodziny i rozmowie telefonicznej przeprowadzonej z samą matką dzieci. Kobieta podała policjantom miejsce, w którym znajdowała się w drodze nad rzekę (ulicę i numer posesji). Zobacz relację prasową i nagranie rozmowy z kobietą.   

W czasie rozmowy telefonicznej kobieta oświadczyła, że znajduje się na ul. Stawowej 26 w Mysłowicach. Nie udało mi się jednak znaleźć dokładnej informacji, gdzie znajdowała się kobieta i jej dzieci w chwili, gdy została zatrzymana, w szczególności jaki dystans dzielił ją od rzeki. „Była w parku nad Przemszą i zbliżała się coraz bardziej w kierunku rzeki. Stróże prawa znaleźli ją w ciemnej części parku od strony rzeki Przemszy. Matka szła z wózkiem i dziećmi w kierunku rzeki” – możemy przeczytać w prasie (zob. tutaj). 

Poniższa mapka ilustruje miejsce wskazane przez kobietę oraz najkrótszy dystans, jaki należało pokonać, aby dojść nad rzekę (rysunek ma charakter poglądowy; nie znam topografii terenu, więc całkiem prawdopodobne, że nie da się dojść nad rzekę w linii prostej). Jak widać, ul Stawowa 26 położona jest mniej więcej 300 metrów od rzeki Przemszy.


Na podstawie map Googla

Trudno ustalić, czy 25-letnia kobieta rzeczywiście miała zamiar zabicia trójki własnych dzieci, czy też wypowiedziane przez nią groźby były jedynie formą zwrócenia na siebie uwagi, wyładowania emocji czy po prostu odegrania się na rodzinie. Trzeba też brać pod uwagę, iż matka w chwili zdarzenia znajdowała się w stanie nietrzeźwości.

Pozostawiając badanie faktów odpowiednim służbom, załóżmy na chwilę, że kobieta rzeczywiście chciała zabić własne dzieci. Czy w tym stanie rzeczy matka popełniła jakieś przestępstwo? Pomińmy kwestię odpowiedzialności za groźbę karalną (grożenie, że zabije się osobę najbliższą dla pokrzywdzonego, co wzbudza u niego obawy, że groźba zostanie spełniona) i skupmy się na planowanym zabójstwie, które nie doszło do skutku.

Czy zmierzanie nad rzekę po to, aby utopić dzieci, wyczerpuje znamiona jakiegoś przestępstwa?

Zamach podczas mszy

Do zakłócenia przebiegu mszy świętej doszło dzisiaj w kościele Św. Anny w Warszawie. W kościele miał zostać odczytany list Episkopatu w sprawie niedopuszczalności aborcji. Gdy kapłan zaczął czytać list, jedna z osób siedzących w pierwszych ławkach wstała i zaczęła krzyczeć. Agresywne wrzaski trwały ponad minutę; kapłan zmuszony był przerwać odczytywanie listu; incydent poruszył wiernych, którzy wstali z miejsc i próbowali zachęcić wrzeszczącą kobietę do opuszczenia świątyni. Doszło do przepychanki.

 

Jak dowiadujemy się z informacji prasowych: „Grupa przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego postanowiła zaprotestować w tej sprawie i założyła na Facebooku wydarzenie, w którym zapraszano do ostentacyjnego wyjścia z kościoła św. Anny w Warszawie podczas jednej z niedzielnych mszy. [...] – Tego nie da się słuchać! – rzuciła jedna z kobiet. – Skandal – wtórowały zarówno pozostałe przeciwniczki całkowitego zakazu aborcji, jak i wierni oburzeni zachowaniem kobiet w kościele. Jedną z opuszczających świątynię kobiet zatrzymała na chwilę grupa starszych osób. Wywiązała się ostra wymiana zdań i przepychanka” (zob. materiał prasowy).

Szybki rzut oka na dwa aspekty incydentu.

Po pierwsze, przerwanie mszy świętej w sposób uwłaczający godności świątyni, które prowadzi do poruszenia, wzburzenia i wywołania niezdrowych emocji u osób biorących udział w nabożeństwie, może podpadać pod art. 196 § 1 Kodeksu karnego (obrażenie uczuć religijnych innych osób):
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie [...] miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Przedmiotem prawnej ochrony są uczucia religijne osób biorących udział we mszy świętej. Naruszenie tego dobra prawnego może polegać na wywołaniu emocjonalnego poruszenia wiernych na znak sprzeciwu wobec czynności bądź słów urągających powadze nabożeństwa i miejsca przeznaczonego do wykonywania kultu (ludzie czują się dotknięci zachowaniem innej osoby podczas mszy świętej, które nie licuje z powagą świątyni). Agresywne wrzaski zakłócające przebieg mszy świętej, skierowane, co warte uwypuklenia, bezpośrednio pod adresem kapłana, kwalifikują się jako znieważenie miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych.