Charakter prawny art. 37a k.k.

Zbliżamy się do rozwiązania zagadki art. 37a k.k. W listopadowo-grudniowym „Przeglądzie Sądowym” odkrywam kolejne karty w dyskusji o charakterze prawnym tego przepisu, ustosunkowując się do argumentów zaprezentowanych w dotychczasowej literaturze.

A jest ich sporo – poszczególni autorzy zajmowali następujące stanowiska w sprawie charakteru prawnego art. 37a k.k.:
1) modyfikator ustawowego zagrożenia karą;
2) dyrektywa sądowego wymiaru kary, określana także zamianą kary;
3) dyrektywa czy instytucja ustawowego wymiaru kary, określana także sankcją zamienną;
4) nadzwyczajny wymiar kary niebędący nadzwyczajnym złagodzeniem kary;
5) swego rodzaju nadzwyczajne złagodzenie kary.

Sprzeciw Suwerena

Wydarzenia polityczne długiej nocy sejmowej z 16 na 17 grudnia wywołały ostrą reakcję społeczną, w tym trwające kilkanaście godzin protesty przed Sejmem. Demonstrujący blokowali drogi wyjazdu z terenu Sejmu, żywiołowo wyrażali swoją dezaprobatę wobec posłów partii rządzącej, krzycząc m.in. „Judasz”, „Zdrajca”, „Zero”, „Będziesz siedział”; doszło także do przepychanek z Policją. 


W mediach pojawiły się wzmianki o spisaniu przez funkcjonariuszy Policji części osób protestujących, co rodzi obawy o ich odpowiedzialność karną za popełnienie wykroczenia lub przestępstwa przeciwko szeroko rozumianemu spokojowi  publicznemu.

Udział w nielegalnym zgromadzeniu, zakłócanie ciszy nocnej, złośliwe niepokojenie innej osoby, znieważenie posła czy naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego – to tylko wybrane typy czynów zabronionych, które mogłyby przyjść do głowy skrupulatnie działającym organom ścigania.

Spotkanie przy ciasteczkach?

Wszystko zaczęło się w piątek, 16 stycznia 2016 r. przed godz. 16 na mównicy sejmowej, od niepozornego spięcia między Marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim (PiS) a posłem Michałem Szczerbą (PO). Kolejne godziny przyniosły eskalację konfliktu. Wykluczenie posła opozycji z obrad Sejmu, ostry sprzeciw posłów i zablokowanie mównicy, gorączkowe kompletowanie kworum przez większość rządzącą, celem uchwalenia pod osłoną nocy ważnych przepisów ustrojowych, bezprecedensowe zwołanie posiedzenia Sejmu ad hoc poza salą plenarną, ręczne liczenie głosów w warunkach uniemożliwiających weryfikację kworum oraz niedopuszczenie do głosu posłów opozycji – to główne odsłony nocnego kryzysu sejmowego. Natychmiast pojawiły się zarzuty o niezgodności z prawem i nieważności zwołanego w sali kolumnowej posiedzenia, a na ulicy odbywał się pokojowy protest obywateli, którzy przez pół nocy uniemożliwiali posłom partii rządzącej wydostanie się z Sejmu (zobacz szerzej w materiałach prasowych).

Bezkarne szukanie luki w systemie informatycznym

Od wielu lat w środowisku osób zajmujących się bezpieczeństwem IT funkcjonuje mit o rzekomym ryzyku ponoszenia odpowiedzialności karnej przez osoby szukające luk w systemach informatycznych. Mit ten jest obecnie na tyle silny, że Ministerstwo Cyfryzacji zaczęło rozważać możliwość zmiany treści Kodeksu karnego – czytamy na blogu Fundacji Frank Bold.

Razem z Bartoszem Kwiatkowskim staramy się obalić ten mit w najnowszej ekspertyzie dla Ministerstwa Cyfryzacji i Ministerstwa Sprawiedliwości. W opinii prawnej przygotowanej we współpracy Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego i Fundacji Frank Bold wskazujemy, że tego rodzaju działalność w aktualnym stanie prawnym nie pociąga za sobą odpowiedzialności karnej.


Kontrowersje bug bounty

Problem oceny prawnej zjawiska poszukiwania luk w działaniu systemu informatycznego był przedmiotem licznych kontrowersji i dyskusji, np. na portalu Niebezpiecznik. W sprawie zabrała również głos Minister cyfryzacji Anna Streżyńska, podkreślając wagę problemu i dostrzegając potrzebę zmian w prawie karnym.


Źródło: Niebezpiecznik

Działalność polegająca na znajdowaniu błędów i luk w systemach/sieciach teleinformatycznych lub informatycznych (tzw. testy penetracyjne) w celu zwrócenia uwagi ich właścicielowi, iż system bądź sieć posiada wady i luki, przybiera w praktyce dwie główne postacie:
1) tzw. program bug bounty, w ramach którego testerzy wyszukują błędy i luki za zgodą, a nawet na zlecenie dysponenta systemu/sieci,
2) własna inicjatywa testera, który działa na własną rękę z uczciwym zamiarem poinformowania osoby uprawnionej o ewentualnie wykrytych błędach bądź lukach w działaniu systemu/sieci.

Naszym zdaniem w żadnej z tych sytuacji nie dochodzi do wyczerpania znamion czynu zabronionego pod groźbą kary.

Sprowadzając rzecz do samej istoty należy stwierdzić, że zgoda dysponenta systemu/sieci dezaktualizuje zakaz poszukiwania luk i błędów w działaniu danego systemu czy sieci informatycznej, sprawiając, że mamy do czynienia z działalnością w pełni legalną i dozwoloną, a wobec tego zachowanie testera nie jest w ogóle bezprawne. Natomiast osoba działająca z własnej inicjatywy w uczciwym celu (tzw. dobrej wierze), z zamiarem przekazania osobie uprawnionej informacji o ujawnionych lukach bądź błędach, nie dopuszcza się zachowania społecznie szkodliwego i nie zagraża dobru prawnemu w postaci nienaruszalności i zachowania w tajemnicy danych zgromadzonych w systemie/sieci informatycznej. Z tego powodu jej czyn nie może zostać uznany za przestępstwo.

Samouwolnienie się od dozoru

Czy dozór elektroniczny jest pozbawieniem wolności, a ucieczka przed dozorem jest karalnym samouwolnieniem się osoby pozbawionej wolności?

Na początku przyszłego roku Sąd Najwyższy będzie miał okazję odpowiedzieć na następujące pytanie, związane z karalnością tzw. samouwolnienia się osoby pozbawionej wolności:
Czy oddalenie się skazanego z miejsca odbywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego może być zakwalifikowane w płaszczyźnie znamion określających czynność sprawczą przestępstwa samouwolnienia się stypizowanego w przepisie art. 242 § 1 Kodeksu Karnego?

Posiedzenie w sprawie zagadnienia prawnego pod sygnaturą I KZP 11/16 zostało zaplanowane na 19 stycznia 2017 r. Sprawa dotyczy interpretacji następującego przepisu:
Art. 242. § 1. Kto uwalnia się sam, będąc pozbawionym wolności na podstawie orzeczenia sądu lub prawnego nakazu wydanego przez inny organ państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
W doktrynie prawa karnego odnaleźć można zupełnie nieliczne wypowiedzi na omawiany temat. Do wyjątków należy stanowisko L. Tyszkiewicza, zdaniem którego – jednak bez uzasadnienia – „art. 242 nie ma zastosowania w przypadku wykonywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego” (L. Tyszkiewicz, w: Kodeks karny. Komentarz, red. M. Filar, Warszawa 2016, komentarz do art. 242 k.k., teza 1).

Wyjściowe pytanie można sprowadzić do dwóch kwestii szczegółowych: po pierwsze, czy osoba, która odbywa karę w systemie dozoru elektronicznego, jest osobą pozbawioną wolności w rozumieniu art. 242 § 1 k.k.; po drugie, czy naruszenie obowiązków związanych z odbywaniem kary w systemie dozoru elektronicznego może zostać uznane za realizację znamienia „uwalnia się”.

Wykład pod kluczem

Czy zamknięcie sali wykładowej na klucz w czasie wykładu jest karalnym pozbawieniem studentów wolności (art. 189 k.k.)? Pytanie postawiła Czytelniczka bloga, od której dostałem następującego maila:
Szanowny Panie Doktorze, tytuł e-maila jest poważny, nie zamierzam jednak rzucać oskarżeń, ale dopytać :) Profesor XYZ ma zwyczaj zamykania drzwi od sali wykładowej około 5 minut po rozpoczęciu zajęć. Tłumaczy to tym, że spóźnialscy rozpraszają nie tylko jego samego, ale i samych słuchaczy. Czy można mówić tu o wypełnieniu znamion art. 189 k.k.? A sprzątacz (lub dyrektor, który temu pierwszemu nakazuje), który nie wypuszcza uczniów szkoły na zewnątrz popełnia to przestępstwo? Jak się wydaje, regulamin szkoły nie może chyba zakazać opuszczania jej terenu w czasie zajęć. Czy może?
Artykuł 189 Kodeksu karnego przewiduje karę pozbawienia wolności za nielegalne pozbawienie człowieka wolności. Pozbawienie wolności rozumiane jest najczęściej w sposób lokomocyjny jako odebranie człowiekowi możliwości realizowania woli przemieszczenia się z jednego miejsca w drugie. Klasycznym przypadkiem legalnego pozbawienia wolności jest osadzenie danej osoby w zakładzie karnym w rezultacie skazania jej za przestępstwo; nielegalne pozbawienie wolności, o jakim mowa w art. 189 k.k., mogłoby polegać na porwaniu i uwięzieniu pokrzywdzonego w celu uzyskania okupu, zamknięciu go na klucz w pokoju, z którego nie da się wyjść inną drogą czy choćby na wywołaniu u określonej osoby przekonania, że nie można bezpiecznie opuścić danego miejsca, bo za drzwiami czai się groźny pies.