Wykład pod kluczem

Czy zamknięcie sali wykładowej na klucz w czasie wykładu jest karalnym pozbawieniem studentów wolności (art. 189 k.k.)? Pytanie postawiła Czytelniczka bloga, od której dostałem następującego maila:
Szanowny Panie Doktorze, tytuł e-maila jest poważny, nie zamierzam jednak rzucać oskarżeń, ale dopytać :) Profesor XYZ ma zwyczaj zamykania drzwi od sali wykładowej około 5 minut po rozpoczęciu zajęć. Tłumaczy to tym, że spóźnialscy rozpraszają nie tylko jego samego, ale i samych słuchaczy. Czy można mówić tu o wypełnieniu znamion art. 189 k.k.? A sprzątacz (lub dyrektor, który temu pierwszemu nakazuje), który nie wypuszcza uczniów szkoły na zewnątrz popełnia to przestępstwo? Jak się wydaje, regulamin szkoły nie może chyba zakazać opuszczania jej terenu w czasie zajęć. Czy może?
Artykuł 189 Kodeksu karnego przewiduje karę pozbawienia wolności za nielegalne pozbawienie człowieka wolności. Pozbawienie wolności rozumiane jest najczęściej w sposób lokomocyjny jako odebranie człowiekowi możliwości realizowania woli przemieszczenia się z jednego miejsca w drugie. Klasycznym przypadkiem legalnego pozbawienia wolności jest osadzenie danej osoby w zakładzie karnym w rezultacie skazania jej za przestępstwo; nielegalne pozbawienie wolności, o jakim mowa w art. 189 k.k., mogłoby polegać na porwaniu i uwięzieniu pokrzywdzonego w celu uzyskania okupu, zamknięciu go na klucz w pokoju, z którego nie da się wyjść inną drogą czy choćby na wywołaniu u określonej osoby przekonania, że nie można bezpiecznie opuścić danego miejsca, bo za drzwiami czai się groźny pies.

Interpretując przepisy Kodeksu karnego warto pamiętać, że warunkiem karalności czynu jest jego (jednoczesna) nielegalność. Sam fakt pozbawienia człowieka wolności nie przesądza, że zostają wyczerpane znamiona czynu zabronionego z art. 189 k.k. Zachowanie to musi być przede wszystkim bezprawne, tj. musi godzić w reguły postępowania z danym dobrem prawnym, wypracowane w praktyce życia. Nie spełnia tego warunku zgodne z procedurami postępowanie funkcjonariusza Służby Więziennej, który zamyka przestępcę w celi wykonując w ten sposób orzeczenie sądu.

Zachowanie profesora, który zamyka się ze studentami w sali wykładowej, jest na pierwszy rzut oka czymś w rodzaju pozbawienia ich wolności. Należy jednak uznać, że opisane zachowanie nie spełnia warunku ataku na dobro prawne. Obecni na wykładzie studenci konkludentnie wyrażają zgodę na zamknięcie na klucz drzwi do auli. Nie oświadczają swojej woli wyraźnie, lecz właśnie w sposób dorozumiany, nie sprzeciwiając się decyzji profesora. Zgoda na bycie zamkniętym w sali wykładowej ma znaczenie prawne.

Jak sądzę, nie jest również tak, że osoba pragnąca opuścić salę przed zakończeniem wykładu bezwzględnie pozbawiona będzie tej możliwości. Student ma możliwość wyjścia na zewnątrz, a więc przemieszczenia się zgodnie ze swoją wolą poza miejsce, gdzie odbywa się wykład. Nie można więc mówić o realnym pozbawieniu go wolności. 

Celem zamknięcia pomieszczenia jest, zgodnie z treścią maila, uniemożliwienie spóźnialskim wejścia na salę wykładową. Czy mamy tu do czynienia z pozbawieniem wolności studentów, którzy nie mogą już dostać się na wykład? Dość powszechnie uznaje się, że taka sytuacja nie podpada pod znamiona przestępstwa z art. 189 k.k. Nie pozbawiamy człowieka wolności w rozumieniu tego przepisu, gdy blokujemy mu dostęp do jakiegoś miejsca, np. uszkadzamy zamki w drzwiach jego domu, tak że właściciel lokalu nie może dostać się do mieszkania; co innego, gdyby został on uwięziony wewnątrz pomieszczenia.

Zamknięcie sali wykładowej na klucz może wywołać dyskomfort psychiczny u studentów znajdujących się w sali; postępowanie to może naruszać przepisy BHP lub przepisy przeciwpożarowe, to wszystko jednak nie wystarczy, aby uznać, że zostały wyczerpane znamiona czynu zabronionego z art. 189 k.k. Studentom nie została odebrana wolność opuszczenia sali. Ponadto, uczestnicy kolejnych wykładów zdają sobie sprawę, iż profesor ma w zwyczaju zamykać salę na klucz. Dobrowolne branie udziału w kolejnych wykładach oznacza zgodę studenta na opisaną praktykę wykładowcy; w takim stanie rzeczy nie dochodzi do ataku na dobro prawne w postaci wolności przemieszczania się człowieka.

Należy zatem uznać, że w opisanej sytuacji nie zostają wyczerpane znamiona czynu zabronionego z art. 189 k.k. Powodem niekaralności czynu jest brak ataku na dobro prawne.

Czytelnik bloga podaje również przykład szkoły zamkniętej na klucz dla uczniów, którzy chcą pójść na wagary. Wydaje się, że regulamin danej placówki, znany rodzicom i wiążący uczniów, może określać zasady zgodnego z procedurą opuszczenia szkoły przed zakończeniem planowanych zajęć (zgoda opiekuna, zaświadczenie, wyjście ze szkoły pod opieką nauczyciela itp.). Regulamin ten wyznacza standardy postępowania z wolnością przemieszczania się przez dzieci na terenie i poza terenem szkoły. Nauczyciel jest wszak odpowiedzialny za bezpieczeństwo ucznia. Nakaz pozostawania dziecka w określonym czasie w określonym miejscu może więc służyć ochronie innych, ważnych dóbr prawnych tej osoby.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam tego Profesora i sam kiedyś zadałem sobie to pytanie. O przestępstwie nie może być mowy, ale z pewnością jest to złamanie zasad bhp poprzez zamknięcie drogi ewakuacyjnej. Dodatkowo jest to narażenie życia i zdrowia studentów co może być niezgodne z przyjętymi zasadami na uczelni uj.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o komentarze ściśle związane z tematem. Proszę o komentarze merytoryczne i zgodne z prawdą. Będę wdzięczny za uzasadnianie wypowiedzi, choćby w dwóch-trzech zdaniach. Z uwagi na to, że gospodarz bloga ponosi odpowiedzialność za treści, które się na nim znajdują, usuwane będą wszelkie komentarze naruszające prawo lub dobre obyczaje. Tematy, o których chciałbyś przeczytać na blogu, możesz przesłać mailem albo przez Facebooka