„Prawo karne przyszłości”

Książka Kamila Mamaka nie jest opowieścią z dziedziny futurologii czy science fiction. Jest o rzeczywistości, która dzieje się tu i teraz, choć jeszcze za przyciemnionymi oknami laboratoriów i uniwersyteckich pracowni – tak o książce Prawo karne przyszłości pisze prof. Włodzimierz Wróbel z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 



Właśnie przeglądam swój egzemplarz Prawa karnego przyszłości.

Książka składa się z esejów oraz ilustracji urozmaicających lekturę. Autor nie unika odwoływania się do literatury naukowej, ale czyni to z umiarem tak, że odesłania bibliograficzne nie przytłaczają całości tekstu. Jest to oryginalnie wydana, ciekawa praca, która może zainteresować każdego.

Kliknij, aby pobrać fragmenty książki udostępnione przez wydawcę.

Autorem jest Kamil Mamak, doktorant z Katedry Prawa Karnego UJ. Ilustracje i opracowanie graficzne książki wykonał Bartosz Mamak, doktorant Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

Skuteczna ekspertyza w sprawie zaostrzenia kary za wypadek drogowy

Ekspertyza przygotowana 9 lutego 2017 r. przez Dogmaty karnisty i Adriana Dudę z Uniwersytetu Jagiellońskiego wpłynęła na prace sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. 

Na posiedzeniu 8 marca 2017 r. Komisja poprawiła przepis zaostrzający karę za spowodowanie ciężkiego wypadku drogowego, zgodnie z rekomendacją przedstawioną w ekspertyzie.

Chodzi o zaprojektowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości art. 178 § 1a k.k., który miał otrzymać brzmienie:
W wypadku określonym w § 1 w stosunku do sprawcy, który popełnił przestępstwo określone w art. 177 § 2, dolna granica ustawowego zagrożenia wynosi 2 lata pozbawienia wolności.
Razem z Adrianem Dudą wskazywałem, że twórca projektu nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji uchwalenia art. 178 § 1a k.k. w zaproponowanym przez siebie kształcie. W rezultacie nowelizacja mogła doprowadzić do wielu niespójności i komplikacji interpretacyjnych, ponieważ nie byłoby wiadomo, czy wskutek jej wejścia w życie zmienił się także charakter prawny obowiązującego art. 178 § 1 k.k.

Szerzej opisywałem tę kwestię na Dogmatach – kliknij, aby zapoznać się z argumentami.

W ekspertyzie wysłanej do Sejmu pisaliśmy:
Stanowczo rekomendujemy zmodyfikowanie zaproponowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości treści art. 178 § 1a k.k. i nadanie temu przepisowi następującego brzmienia: „Skazując sprawcę, o którym mowa w § 1, za przestępstwo określone w art. 177 § 2, sąd orzeka karę pozbawienia wolności w wysokości nie niższej niż 2 lata”. [...]
Zgodne z zasadami prawidłowej legislacji było również inne rozwiązanie, o którym pisaliśmy w ekspertyzie:
Zasugerować można także innego rodzaju rozwiązanie, a mianowicie nowelizację wyjściowego art. 178 § 1 k.k. w kierunku nadania mu następującego brzmienia: „Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo  określone w art. 173, 174 lub 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, a w wypadku przestępstwa określonego w art. 177 § 2 w wysokości nie niższej niż 2 lata, do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę”. W tym ujęciu zbędne byłoby tworzenie nowej jednostki redakcyjnej oznaczonej jako art. 178 § 1a k.k.
M. Małecki, A. Duda, Opinia do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, druk nr 1231, Sejm VIII kadencji, przygotowana w ramach prac Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego
Na posiedzeniu Komisji w dniu 8 marca 2017 r. poseł Andrzej Matusiewicz zgłosił poprawkę do projektu ustawy. Wniósł o zrezygnowanie z projektowanego art. 178 § 1a k.k. i zmianę brzmienia art. 178 § 1 k.k., który został jednomyślnie przyjęty przez Komisję:
Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, art. 174 lub art. 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, a w wypadku przestępstwa określonego w art. 177 § 2 w wysokości nie niższej niż 2 lata, do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę.
Sprawozdanie Komisji, druk nr 1343
Brawo! To zdecydowanie lepsza decyzja, zgodna z naszą rekomendacją.

Poniżej przedstawiam pełne uzasadnienie zgłoszonej poprawki, zaprezentowane przez posła Matusiewicza podczas obrad Komisji. Skądś znam te argumenty :)

Większa ochrona osób nieporadnych, również przed narodzeniem

Sejm zaostrzył odpowiedzialność karną za przestępstwa wymierzone w osoby nieporadne ze względu na wiek lub stan zdrowia. Ustawa będzie teraz rozpatrywana w Senacie. 

Podstawą prac Sejmu był prezydencki projekt wniesiony pod obrady Sejmu we wrześniu 2016 r. Zakładał m.in.zaostrzenie kar za popełnienie przestępstwa na szkodę osoby poniżej 15 roku życia.

Więcej na temat pierwotnego projektu prezydenckiego pisały Dogmaty: Prezydent ochroni dzieci (9 września 2016 r.). Dokładniejszą analizę prezydenckiego projektu nowelizacji zawiera też ekspertyza Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, przesłana do komisji sejmowej 8 listopada 2016 r. (pobierz całą ekspertyzę).

Sejm zaakceptował kierunek zmian zaproponowany przez Prezydenta, jednak wprowadził do projektu wiele własnych poprawek. 

Na pozytywną ocenę zasługuje generalna zmiana podejścia do wyróżniania kwalifikowanych typów czynu zabronionego. Prezydent proponował, by jedną z okoliczności zaostrzających odpowiedzialność karną był wiek pokrzywdzonego (poniżej 15 lat). Stanowisko to było krytykowane (m.in. na Dogmatach), ponieważ zakrawało na dyskryminację człowieka ze względu na wiek: dlaczego osoby poniżej 15 roku życia mają być bardziej chronione, a osoby powyżej 80 roku życia już nie?

W uchwalonej ustawie konsekwentnie mowa jest o osobie nieporadnej ze względu na wiek, stan psychiczny lub fizyczny. Chodzi wszak o podwyższony poziom karygodności czynu ze względu na to, że ofiara ataku jest bezbronna, a nie o to, że jest w określonym wieku (osoba 14-letnia nie musi być bardziej bezbronna niż osoba 20-letnia). 

Uchwalona przez Sejm ustawa nie jest jednak wolna od wad i kontrowersji, o czym piszę poniżej omawiając po kolei poszczególne zmiany.

Zestawiłem obowiązujące przepisy Kodeksu karnego z propozycjami zawartymi w pierwotnym projekcie prezydenckim (druk nr 846), a także z treścią ustawy uchwalonej 24 lutego 2017 r. i skierowanej do Senatu (zobacz treść ustawy i przebieg prac legislacyjnych). Nowości względem aktualnego stanu prawnego zostały podkreślone na czarno. Grafiki można powiększyć.

Mam nadzieję, że zestawienie okaże się przydatne. 

 

Nowelizacja Kodeksu karnego z 24 lutego 2017 r. (analiza zmian)


1.





Zmiana art. 53 § 2 k.k. ma spowodować, że sąd wymierzając karę za dowolne przestępstwo będzie uwzględniał fakt popełnienia przestępstwa na szkodę osoby nieporadnej ze względu na wiek lub stan zdrowia. Prezydent proponował, by chodziło o popełnienie przestępstwa na szkodę małoletniego, co jawnie dyskryminowało osoby w podeszłym wieku. Uchwalony przepis jest pod tym względem lepszy od swego pierwowzoru.

Jednak omawiana regulacja wywołuje daleko idące konsekwencje w nieco innym aspekcie. Otóż pojawia się pytanie, czy osobą nieporadną ze względu na (młody) wiek jest także dziecko poczęte, tj. nienarodzone, o którym mowa w art. 152 i 153 k.k. (przestępstwa aborcyjne). W myśl projektu prezydenckiego dziecko poczęte nie kwalifikowałoby się jako małoletni poniżej lat 15.

Uczucia osoby, która nie widziała sztuki, nie mogą zostać urażone

Prokuratura bada sprawę obrazy uczuć religijnych, do jakiej miało dojść podczas spektaklu „Klątwa” w warszawskim Teatrze Powszechnym. O prawnych aspektach obrazy uczuć religijnych opowiadałem w środę, 22 lutego, na antenie radia TokFM.

Kliknij, aby posłuchać wywiadu na antenie Radia TokFM.

A kto nie może posłuchać, może przeczytać cały wywiad poniżej. Zapraszam! Będzie mowa o art. 196 k.k., który brzmi:
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

 

Rozmowa w Radiu TokFM, 22 lutego 2017 r.


Agata Kowalska: Audycja Post Factum, Agata Kowalska przy mikrofonie. Wciąż będziemy dyskutować o warszawskim spektaklu „Klątwa” z warszawskiego Teatru Powszechnego, ale przenosimy się, żeby zdobyć trochę wiedzy, do Krakowa, gdzie jest Pan doktor Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, jest również Pan doktor autorem bloga „Dogmaty karnisty”, bo właśnie o prawie karnym dyskutować będziemy. Dobry wieczór Panie doktorze!

Mikołaj Małecki: Dobry wieczór Pani, dobry wieczór Państwu.

Agata Kowalska: Ależ ciekawe czasy dla Pana jako nie tylko wykładowcy, ale też pewnie osoby piszącej bloga czy po prostu interesującej się tym, jak to prawo karne się w przestrzeni publicznej i w dyskusji publicznej przejawia, ponieważ Prokuratura Okręgowa po weekendowej premierze spektaklu „Klątwa” wszczęła z urzędu dochodzenie w sprawie – a właściwie w dwóch sprawach – obrazy uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci oraz w sprawie publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni zabójstwa w trakcie spektaklu (tegoż). No i teraz podstawowe pytanie jest takie Panie doktorze, czy Prokuratura tutaj miała powody, to znaczy czy to, co się dzieje na deskach teatru może kiedykolwiek okazać się przedmiotem podejrzenia o popełnienie przestępstwa obrazy uczuć religijnych.

Co grozi przebierańcom w togach?

Kryzys konstytucyjny zmusza do odkurzenia rzadko stosowanych przepisów, np. art. 227 k.k., penalizującego fałszywe podawanie się za sędziego Trybunału Konstytucyjnego – piszę w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” wspólnie z Maciejem Pachem z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 


Foto – M.M.

Zapraszam do lektury całego tekstu w papierowym wydaniu dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.

W artykule analizujemy możliwość zastosowania art. 227 k.k. w przypadku osób, które podają się za funkcjonariuszy publicznych, faktycznie nimi nie będąc. Kanwą naszych rozważań jest status prawny trzech nadliczbowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego (dublerów, niby-sędziów czy antysędziów, jak określa się ich w piśmiennictwie), wskazanych przez Sejm obecnej kadencji do pełnienia urzędu sędziego TK mimo braku wakatów i niedopuszczaniu ich przez długi czas do orzekania przez poprzedniego prezesa TK.

Przepis Kodeksu karnego, o którym mowa, głosi:
Art. 227. Kto, podając się za funkcjonariusza publicznego albo wyzyskując błędne przeświadczenie o tym innej osoby, wykonuje czynność związaną z jego funkcją, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Wybrani w cudzysłowie


Na początku artykułu streszczamy stan faktyczny, który staje się kanwą dalszych rozważań. Wybór trzech sędziów Trybunału bierzemy, rzecz jasna, w cudzysłów:
Sejm „wybrał” H. Ciocha, L. Morawskiego i M. Muszyńskiego na sędziów TK 2 grudnia 2015 r. Czasownik nieprzypadkowo wymaga tu cudzysłowu, bo ów wybór miał charakter pozorny. W istocie do niego nie doszło, skoro wówczas nikt nie mógł być na sędziego TK wybrany. Wszystkie urzędy sędziów TK były obsadzone.

Walka z piratami drogowymi i fatalne przepisy Ministerstwa Sprawiedliwości

Surowsze kary za spowodowanie wypadku drogowego przez nietrzeźwego kierowcę lub sprawcę, który zbiegł z miejsca zdarzenia, a także nowe przestępstwo polegające na niezatrzymaniu pojazdu do kontroli drogowej – propozycjami Ministerstwa Sprawiedliwości już zajmuje się Sejm.

Chodzi o rządowy projekt zmian w Kodeksie karnym, oznaczony jako druk sejmowy nr 1231. Przedwczoraj (tj. 8 lutego 2017 r.) projekt przeszedł pierwsze czytanie na posiedzeniu Sejmu i trafił do prac w komisji.

Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje dodać do art. 178 k.k. nowy § 1a, zgodnie z którym:
W wypadku określonym w § 1 w stosunku do sprawcy, który popełnił przestępstwo określone w art. 177 § 2, dolna granica ustawowego zagrożenia wynosi 2 lata pozbawienia wolności.
Drugim pomysłem jest wprowadzenie nowego typu czynu zabronionego oznaczonego jako art. 178b k.k.:
Kto, pomimo wydania przez osobę uprawnioną do kontroli ruchu drogowego, poruszającą się pojazdem lub znajdującą się na statku wodnym albo powietrznym, przy użyciu sygnałów dźwiękowych i świetlnych, polecenia zatrzymania pojazdu mechanicznego nie zatrzymuje niezwłocznie pojazdu i kontynuuje jazdę, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Do Kancelarii Sejmu trafiła wczoraj ekspertyza poświęcona wskazanym propozycjom, którą przygotowałem w ramach prac Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego we współpracy z Adrianem Dudą, doktorantem w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Przedstawione przepisy nie zasługują na pozytywną ocenę i wymagają modyfikacji na etapie prac legislacyjnych w Sejmie. 

Poniżej streszczam kluczowe kwestie poruszone w ekspertyzie.

Możesz zapoznać się z tekstem całej opinii (16 stron) – kliknij, aby pobrać opinię.

List przewodni do ekspertyzy wysłanej do Sejmu

Jak nie powinien wyglądać artykuł naukowy

Obok niektórych rzeczy nie można przejść obojętnie, np. interesujących, pobudzających dyskusję prac naukowych, a także tekstów, które nigdy nie powinny się ukazać. Dziś o publikacji z tej drugiej grupy.


Przeczytałem pracę Katarzyny Czeszejko-Sochackiej pt. Instytucja przygotowania do popełnienia przestępstwa (uwagi na tle art. 252 k.k.), opublikowaną w „Państwie i Prawie” nr 10/2016, s. 8190.

Niestety jest ona przykładem na to, jak nie powinien wyglądać artykuł naukowy.

Przede wszystkim nie wiadomo, po co w ogóle powstała ta praca.

W artykule nie został postawiony żaden problem; nie ma tu żadnej hipotezy, choćby śladowej argumentacji, ważenia racji czy krytyki zastanych poglądów. Opracowanie jest bezzałożeniowe i niekonkluzywne. Kwestie poruszane w artykule były już wcześniej omawiane w wielu innych opracowaniach.

Artykuł zawiera błędy merytoryczne i wewnętrzne niespójności (o czym szczegółowo poniżej). Niczego nie wnosi do dyskusji naukowej, nie proponuje żadnych nowych rozwiązań ani nawet nie wskazuje na cel swojego powstania.

Praca nie broni się nawet jako tekst przeglądowo-sprawozdawczy: składa się z wybiórczego i przypadkowego zestawienia wybranych, trywialnych stwierdzeń i nic nie wnoszących cytatów z orzecznictwa (o czym poniżej). Cytowana jest nieaktualna literatura, wydana pod rządami nieaktualnych kodeksów karnych, a pomijana jest współczesna literatura dotycząca omawianego tematu.

Tekst pozbawiony jest jakiejkolwiek wartości naukowej. Ktoś, kto zdecyduje się go przeczytać, straci czas.  

Poświęciłem trochę czasu, aby rozebrać ten (u)twór na czynniki pierwsze. Poniżej przedstawiam rezultaty: są to szczegółowe uwagi do artykułu uporządkowane akapit po akapicie, aby nic ważnego nam nie umknęło.

Jeśli próbujesz lub chcesz spróbować swoich sił w twórczości naukowej, będzie to mały przewodnik po błędach, których warto się wystrzegać.   

Dawanie „lajków” może być przestępstwem

Ktoś opublikował pedofilskie treści w popularnym serwisie Wykop.pl. Kilkanaście osób oddało głos na znalezisko, dając mu lajka/plusa. Prozaiczna czynność może prowadzić do odpowiedzialności karnej.

Reakcja administratora serwisu była bardzo stanowcza: „To lista osób, które dzisiejszej nocy opublikowały lub zaplusowały pedofilskie treści (...). Złamaliście regulamin serwisu i przede wszystkim polskie prawo. Wasza przygoda z Wykopem skończona, wyjaśnienia pozostawcie dla policji”.




Nie wiemy dokładnie, o jakie treści chodzi i czy rzeczywiście miały one charakter pedofilski – tak ocenił je administrator, a zweryfikuje to Policja. Nie dotarłem też do informacji, czy materiały miały charakter pornograficzny. Bez tych szczegółów trudno o ostateczną ocenę prawną całego zdarzenia.

Ale nic nie szkodzi. Rozważymy po kolei wszystkie przypadki.

Jedno jest pewne: z prawnego punktu widzenia czymś innym jest umieszczenie na Wykopie określonych treści, a czymś innym ich zalajkowanie/wykopanie. Ponadto musimy odróżnić tzw. treści o charakterze pedofilskim, które same w sobie nie muszą być materiałem pornograficznym (np. opowiadania, manifesty), od treści o charakterze pornograficznym i jednocześnie pedofilskim.

Absurdalna nowelizacja uderzy w informatyków

Rząd proponuje zaostrzyć odpowiedzialność karną za kontrowersyjne przestępstwo z art. 269b k.k. Przepis ten może służyć do ścigania wszystkich posiadaczy sprzętu komputerowego, w tym smartfonów i tabletów.

Projekt ustawy był wczoraj omawiany w Sejmie. Chodzi m.in. o nowelizację art. 269b § 1 k.k., przewidującego szeroką odpowiedzialność karną za pozyskiwanie, zbywanie czy wytwarzanie urządzeń lub programów komputerowych, które są przystosowane do popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu informacji (hacking).



W literaturze podkreśla się, że zbyt szeroka interpretacja znamion tego czynu zabronionego prowadzi do nieracjonalnych konsekwencji, bo pozwala ścigać każdego normalnego człowieka np. za odsprzedaż własnego smartfona.

Glosa do uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 19 stycznia 2017 r.

Ktoś usiłuje ukraść ci portfel, jednak nie zdaje sobie sprawy, że nie masz w nim żadnych pieniędzy. Jak zakwalifikować takie zachowanie? Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zdaje się twierdzić, że jest to usiłowanie udolne, bo obiektywnie sprawca może zabrać ci jakąś inną rzecz, np. rower albo smartfon, nawet jeśli te przedmioty go nie interesują. 

Jednak stanowisko Sądu Najwyższego, który 19 stycznia 2017 r. podjął w tej sprawie specjalną uchwałę, nie jest do końca jasne. Staram się to wykazać w krytycznej glosie, którą wczoraj przesłałem do redakcji jednego z czasopism naukowych. Uchwała została wydana w czwartek, a glosa powstała cztery dni później - skończyłem ją pisać w ubiegłą niedzielę.

O powodach wydania uchwały (wątpliwościach pojawiających się w orzecznictwie i doktrynie) pisałem dzień przed zaplanowanym terminem zebrania się Sądu Najwyższego (zob. Skarpetki też rzecz, wpis z 18 stycznia 2017 r.). Spekulowałem wówczas nieco, w jaki sposób sędziowie rozstrzygną lub powinni rozstrzygnąć sprawę.

Wydawało mi się – i nadal tak uważam – że lepsze jest podejście indywidualizujące, czy inaczej mówiąc: subiektywne, w którym bierze się pod uwagę zamiar sprawcy (np. to, że chciał ukraść konkretną rzecz).  

Mniejsza jednak o to, co myśleliśmy przed 19 stycznia; w tym momencie należy wziąć pod uwagę stanowisko Sądu Najwyższego i jakoś się do niego ustosunkować (zob. uzasadnienie uchwały z 19 stycznia 2017 r.). Uważam, że jest ono nietrafne, ale nie dlatego, że można mieć inny pogląd (ludzie mają różne poglądy), lecz dlatego, że jest ono niespójne; kłóci się samo z sobą.

Poniżej omówię główny zarzut, jaki można sformułować pod adresem stanowiska SN. Jednocześnie mam dla was niespodziankę – całą glosę udostępniam w wersji roboczej w Internecie (na moim profilu na Academia.edu). Z pewnością będę ją jeszcze dopracowywał, ale tekst jest w zasadzie gotowy.

Skarpetki też rzecz

Chcę ukraść 1000 zł i napadam na kogoś w parku. Ofiara nie ma przy sobie żadnej gotówki. Czy było to usiłowanie udolne czy nieudolne?  


Jutro Sąd Najwyższy rozstrzygnie zagadnienie prawne związane z tym właśnie problemem – chodzi o rozróżnienie usiłowania udolnego i usiłowania nieudolnego:
Czy brak  przedmiotu  nadającego  się  do  popełnienia  na  nim  czynu  zabronionego,  o którym mowa w art. 13 § 2 k.k., oznacza brak jakichkolwiek desygnatów znamienia przedmiotu czynności  wykonawczej, na  których chociażby potencjalnie może zostać popełniony czyn zabroniony w konkretnym stanie faktycznym, czy jedynie brak desygnatów, na które nakierowany jest zamiar sprawcy?
Nie jest to tylko problem teoretyczny, ponieważ sam fakt popełnienia usiłowania nieudolnego upoważnia sąd do nadzwyczajnego złagodzenia kary, a nawet odstąpienia od jej wymierzenia (art. 14 § 2 k.k.), co nie ma miejsca w wypadku usiłowania udolnego.

Ile można ukraść, żeby nie zostać przestępcą?

W 2017 r. – maksymalnie 500 zł. Kradzież mienia o wartości nie przekraczającej 500 zł jest w obecnym stanie prawnym tylko wykroczeniem. Sytuacja ta może ulec zmianie. 400 zł – tyle będzie można ukraść, nie narażając się na odpowiedzialność za przestępstwo, po wejściu w życie propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Resort sprawiedliwości przymierza się do nowelizacji przepisów prawa karnego, dotyczących tzw. typów przepołowionych, m.in. kradzieży czy zniszczenia mienia – pisze dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna. Tak zwane przepołowienie kradzieży wynika z art. 119 § 1 Kodeksu wykroczeń:
Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 1/4 minimalnego wynagrodzenia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Analogiczna granica dotyczy zniszczenia mienia oraz paserstwa (art. 122 i 124 k.w.). Zmiana w stosunku do obowiązującego stanu prawnego miałaby dwojaki charakter:  

1) zmianie uległby sposób określenia granicy przepołowienia, obowiązujący od 2013 r.: planowane jest wskazanie konkretnej kwoty (400 zł), w przeciwieństwie do aktualnego odesłania do wysokości płacy minimalnej, ustalanej corocznie w osobnych przepisach (1/4 minimalnego miesięcznego wynagrodzenia);

2) odpowiedzialność karna względem aktualnego stanu prawnego zostałaby zaostrzona, co polegałoby na obniżeniu kwoty decydującej o popełnieniu przestępstwa z 500 zł (wg przelicznika na 2017 r.) na 400 zł.


Źródło grafiki: Dziennik Gazeta Prawna

Ekspertyzy w sprawie blokowania Sejmu

Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu przedstawiło kilka dni temu cztery opinie prawne, dotyczące ewentualnych konsekwencji prawnokarnych zachowania posłów blokujących od dnia 16 grudnia 2016 r. mównicę, fotel Marszałka i salę posiedzeń. Z punktu widzenia prawa karnego opinie formułowane przez ekspertów są nieuzasadnione i opierają się na wybiórczym traktowaniu przepisów Kodeksu karnego.



Od 16 grudnia 2016 r. część posłów opozycji protestuje na sali plenarnej Sejmu przeciwko nieregulaminowemu wykluczeniu posła z obrad i bezprecedensowej serii głosowań zorganizowanych naprędce w sali kolumnowej. Nie wiadomo, czy podczas ręcznego głosowania ustawy budżetowej w sali kolumnowej zebrało się regulaminowe kworom, istnieją również wątpliwości prawne co do legalności całego posiedzenia. Wydarzeniom w Sejmie towarzyszyły protesty przed Sejmem, ciągnące się w nocy z 16 na 17 grudnia aż do godzin porannych.

Wszyscy czterej eksperci, mniej lub bardziej stanowczo, wskazują na możliwość pociągnięcia posłów przebywających w sali plenarnej do odpowiedzialności karnej.