Dawanie „lajków” może być przestępstwem

Ktoś opublikował pedofilskie treści w popularnym serwisie Wykop.pl. Kilkanaście osób oddało głos na znalezisko, dając mu lajka/plusa. Prozaiczna czynność może prowadzić do odpowiedzialności karnej.

Reakcja administratora serwisu była bardzo stanowcza: „To lista osób, które dzisiejszej nocy opublikowały lub zaplusowały pedofilskie treści (...). Złamaliście regulamin serwisu i przede wszystkim polskie prawo. Wasza przygoda z Wykopem skończona, wyjaśnienia pozostawcie dla policji”.




Nie wiemy dokładnie, o jakie treści chodzi i czy rzeczywiście miały one charakter pedofilski – tak ocenił je administrator, a zweryfikuje to Policja. Nie dotarłem też do informacji, czy materiały miały charakter pornograficzny. Bez tych szczegółów trudno o ostateczną ocenę prawną całego zdarzenia.

Ale nic nie szkodzi. Rozważymy po kolei wszystkie przypadki.

Jedno jest pewne: z prawnego punktu widzenia czymś innym jest umieszczenie na Wykopie określonych treści, a czymś innym ich zalajkowanie/wykopanie. Ponadto musimy odróżnić tzw. treści o charakterze pedofilskim, które same w sobie nie muszą być materiałem pornograficznym (np. opowiadania, manifesty), od treści o charakterze pornograficznym i jednocześnie pedofilskim.

Absurdalna nowelizacja uderzy w informatyków

Rząd proponuje zaostrzyć odpowiedzialność karną za kontrowersyjne przestępstwo z art. 269b k.k. Przepis ten może służyć do ścigania wszystkich posiadaczy sprzętu komputerowego, w tym smartfonów i tabletów.

Projekt ustawy był wczoraj omawiany w Sejmie. Chodzi m.in. o nowelizację art. 269b § 1 k.k., przewidującego szeroką odpowiedzialność karną za pozyskiwanie, zbywanie czy wytwarzanie urządzeń lub programów komputerowych, które są przystosowane do popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu informacji (hacking).



W literaturze podkreśla się, że zbyt szeroka interpretacja znamion tego czynu zabronionego prowadzi do nieracjonalnych konsekwencji, bo pozwala ścigać każdego normalnego człowieka np. za odsprzedaż własnego smartfona.

Glosa do uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 19 stycznia 2017 r.

Ktoś usiłuje ukraść ci portfel, jednak nie zdaje sobie sprawy, że nie masz w nim żadnych pieniędzy. Jak zakwalifikować takie zachowanie? Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zdaje się twierdzić, że jest to usiłowanie udolne, bo obiektywnie sprawca może zabrać ci jakąś inną rzecz, np. rower albo smartfon, nawet jeśli te przedmioty go nie interesują. 

Jednak stanowisko Sądu Najwyższego, który 19 stycznia 2017 r. podjął w tej sprawie specjalną uchwałę, nie jest do końca jasne. Staram się to wykazać w krytycznej glosie, którą wczoraj przesłałem do redakcji jednego z czasopism naukowych. Uchwała została wydana w czwartek, a glosa powstała cztery dni później - skończyłem ją pisać w ubiegłą niedzielę.

O powodach wydania uchwały (wątpliwościach pojawiających się w orzecznictwie i doktrynie) pisałem dzień przed zaplanowanym terminem zebrania się Sądu Najwyższego (zob. Skarpetki też rzecz, wpis z 18 stycznia 2017 r.). Spekulowałem wówczas nieco, w jaki sposób sędziowie rozstrzygną lub powinni rozstrzygnąć sprawę.

Wydawało mi się – i nadal tak uważam – że lepsze jest podejście indywidualizujące, czy inaczej mówiąc: subiektywne, w którym bierze się pod uwagę zamiar sprawcy (np. to, że chciał ukraść konkretną rzecz).  

Mniejsza jednak o to, co myśleliśmy przed 19 stycznia; w tym momencie należy wziąć pod uwagę stanowisko Sądu Najwyższego i jakoś się do niego ustosunkować (zob. uzasadnienie uchwały z 19 stycznia 2017 r.). Uważam, że jest ono nietrafne, ale nie dlatego, że można mieć inny pogląd (ludzie mają różne poglądy), lecz dlatego, że jest ono niespójne; kłóci się samo z sobą.

Poniżej omówię główny zarzut, jaki można sformułować pod adresem stanowiska SN. Jednocześnie mam dla was niespodziankę – całą glosę udostępniam w wersji roboczej w Internecie (na moim profilu na Academia.edu). Z pewnością będę ją jeszcze dopracowywał, ale tekst jest w zasadzie gotowy.

Skarpetki też rzecz

Chcę ukraść 1000 zł i napadam na kogoś w parku. Ofiara nie ma przy sobie żadnej gotówki. Czy było to usiłowanie udolne czy nieudolne?  


Jutro Sąd Najwyższy rozstrzygnie zagadnienie prawne związane z tym właśnie problemem – chodzi o rozróżnienie usiłowania udolnego i usiłowania nieudolnego:
Czy brak  przedmiotu  nadającego  się  do  popełnienia  na  nim  czynu  zabronionego,  o którym mowa w art. 13 § 2 k.k., oznacza brak jakichkolwiek desygnatów znamienia przedmiotu czynności  wykonawczej, na  których chociażby potencjalnie może zostać popełniony czyn zabroniony w konkretnym stanie faktycznym, czy jedynie brak desygnatów, na które nakierowany jest zamiar sprawcy?
Nie jest to tylko problem teoretyczny, ponieważ sam fakt popełnienia usiłowania nieudolnego upoważnia sąd do nadzwyczajnego złagodzenia kary, a nawet odstąpienia od jej wymierzenia (art. 14 § 2 k.k.), co nie ma miejsca w wypadku usiłowania udolnego.

Ile można ukraść, żeby nie zostać przestępcą?

W 2017 r. – maksymalnie 500 zł. Kradzież mienia o wartości nie przekraczającej 500 zł jest w obecnym stanie prawnym tylko wykroczeniem. Sytuacja ta może ulec zmianie. 400 zł – tyle będzie można ukraść, nie narażając się na odpowiedzialność za przestępstwo, po wejściu w życie propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości.

Resort sprawiedliwości przymierza się do nowelizacji przepisów prawa karnego, dotyczących tzw. typów przepołowionych, m.in. kradzieży czy zniszczenia mienia – pisze dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna. Tak zwane przepołowienie kradzieży wynika z art. 119 § 1 Kodeksu wykroczeń:
Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 1/4 minimalnego wynagrodzenia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Analogiczna granica dotyczy zniszczenia mienia oraz paserstwa (art. 122 i 124 k.w.). Zmiana w stosunku do obowiązującego stanu prawnego miałaby dwojaki charakter:  

1) zmianie uległby sposób określenia granicy przepołowienia, obowiązujący od 2013 r.: planowane jest wskazanie konkretnej kwoty (400 zł), w przeciwieństwie do aktualnego odesłania do wysokości płacy minimalnej, ustalanej corocznie w osobnych przepisach (1/4 minimalnego miesięcznego wynagrodzenia);

2) odpowiedzialność karna względem aktualnego stanu prawnego zostałaby zaostrzona, co polegałoby na obniżeniu kwoty decydującej o popełnieniu przestępstwa z 500 zł (wg przelicznika na 2017 r.) na 400 zł.


Źródło grafiki: Dziennik Gazeta Prawna

Ekspertyzy w sprawie blokowania Sejmu

Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu przedstawiło kilka dni temu cztery opinie prawne, dotyczące ewentualnych konsekwencji prawnokarnych zachowania posłów blokujących od dnia 16 grudnia 2016 r. mównicę, fotel Marszałka i salę posiedzeń. Z punktu widzenia prawa karnego opinie formułowane przez ekspertów są nieuzasadnione i opierają się na wybiórczym traktowaniu przepisów Kodeksu karnego.



Od 16 grudnia 2016 r. część posłów opozycji protestuje na sali plenarnej Sejmu przeciwko nieregulaminowemu wykluczeniu posła z obrad i bezprecedensowej serii głosowań zorganizowanych naprędce w sali kolumnowej. Nie wiadomo, czy podczas ręcznego głosowania ustawy budżetowej w sali kolumnowej zebrało się regulaminowe kworom, istnieją również wątpliwości prawne co do legalności całego posiedzenia. Wydarzeniom w Sejmie towarzyszyły protesty przed Sejmem, ciągnące się w nocy z 16 na 17 grudnia aż do godzin porannych.

Wszyscy czterej eksperci, mniej lub bardziej stanowczo, wskazują na możliwość pociągnięcia posłów przebywających w sali plenarnej do odpowiedzialności karnej.