Ekspertyzy w sprawie blokowania Sejmu

Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu przedstawiło kilka dni temu cztery opinie prawne, dotyczące ewentualnych konsekwencji prawnokarnych zachowania posłów blokujących od dnia 16 grudnia 2016 r. mównicę, fotel Marszałka i salę posiedzeń. Z punktu widzenia prawa karnego opinie formułowane przez ekspertów są nieuzasadnione i opierają się na wybiórczym traktowaniu przepisów Kodeksu karnego.



Od 16 grudnia 2016 r. część posłów opozycji protestuje na sali plenarnej Sejmu przeciwko nieregulaminowemu wykluczeniu posła z obrad i bezprecedensowej serii głosowań zorganizowanych naprędce w sali kolumnowej. Nie wiadomo, czy podczas ręcznego głosowania ustawy budżetowej w sali kolumnowej zebrało się regulaminowe kworom, istnieją również wątpliwości prawne co do legalności całego posiedzenia. Wydarzeniom w Sejmie towarzyszyły protesty przed Sejmem, ciągnące się w nocy z 16 na 17 grudnia aż do godzin porannych.

Wszyscy czterej eksperci, mniej lub bardziej stanowczo, wskazują na możliwość pociągnięcia posłów przebywających w sali plenarnej do odpowiedzialności karnej.

Romuald Kmiecik uznaje, że posłowie „oczywiście” (s. 3 opinii) zastosowali tzw. przemoc względem rzeczy (w oryginale: „przemoc do rzeczy”), w tym wypadku względem urządzeń znajdujących się w pomieszczeniu, jakim jest sala obrad plenarnych i wywarli wpływ na czynności urzędowe Sejmu (co wyczerpuje znamiona czynu zabronionego z art. 128 § 3 k.k.), a także „z pewnością” (s. 4 opinii) jako funkcjonariusze publiczni przekroczyli swoje uprawnienia (art. 231 § 1 k.k.). Gdyby wziąć na serio wypowiedzi posłów o „dwóch sejmach”, mielibyśmy także do czynienia z przygotowaniem do zamachu stanu z art. 128 § 2 k.k. – twierdzi Kmiecik (s. 4 opinii).

Obszerny katalog przestępstw wylicza w swojej ekspertyzie Jarosław Wyrembak: art. 127 k.k. – zmierzanie do zmiany konstytucyjnego ustroju RP; art. 128 k.k. – zmierzanie do usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP; art. 222 k.k. – naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego; art. 224 k.k. – wywieranie wpływu na czynności urzędowe organu państwowego; art. 226 k.k. – znieważenie i poniżenie konstytucyjnego organu RP; art. 231 k.k. – przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (brak paragrafów zgodnie z treścią opinii).

Równie skrupulatny okazuje się Grzegorz Górski, który wskazuje na wypełnienie znamion następujących przestępstw: art. 191 § 1 k.k. – zastosowanie przemocy wobec Marszałka Sejmu; art. 224 § 1 k.k. – wywieranie wpływu na czynności urzędowe organu państwowego; art. 226 § 1 k.k. – znieważenie funkcjonariusza publicznego; art. 226 § 3 k.k.– znieważenie konstytucyjnego organu RP; art. 231 § 1 k.k. – przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego; art. 288 k.k. – uczynienie rzeczy niezdatną do użytku.

Przestępstwo z art. 224 § 1 k.k., polegające na wywieraniu przemocą wpływu na czynności urzędowe organu państwowego, wymienia w swojej opinii Piotr Chybalski, zaznaczając, że jego zastosowanie byłoby precedensowe (s. 8 opinii) i kwestia ta jest „w zasadzie niezbadana przez doktrynę prawa” (s. 7 opinii).

 

Przestępczość zorganizowana


Stanowczość wniosków zaprezentowanych w poszczególnych ekspertyzach skłania do bliższego przyjrzenia się ich wartości merytorycznej. 

Już na wstępie rzuca się w oczy niezrozumiała wybiórczość zaproponowanej przez ekspertów kwalifikacji prawnej analizowanych zdarzeń. Jeśli bowiem zaakceptować generalny punkt widzenia na tę sprawę, przedstawiony w ekspertyzach Górskiego, Kmiecika i Wyrembaka, to konsekwentnie należałoby uznać, że posłowie przebywający na sali plenarnej przede wszystkim biorą udział w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnienie przestępstwa w rozumieniu art. 258 § 1 k.k. Grupa została utworzona ad hoc i sprawnie zorganizowała się pod względem logistycznym, niezbędnym dla realizacji celów jej powstania, co potwierdza np. fakt pełnienia na przemian przez poszczególnych posłów dziennych i nocnych dyżurów w sali posiedzeń.

Członkowie zorganizowanej grupy przestępczej w świetle prawa karnego muszą zostać potraktowani jak wielokrotni recydywiści lub sprawcy przestępstwa terrorystycznego. Katalog przepisów skrupulatnie powołanych w komentowanych opiniach należałoby więc uzupełnić o art. 258 § 1 k.k., a także art. 65 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k., i w rezultacie wymierzyć członkom tej organizacji przestępczej nadzwyczajnie obostrzoną karę pozbawienia wolności. Wskazane instytucje części ogólnej Kodeksu karnego mają charakter obligatoryjny (przepis mówi stanowczo, że „sąd wymierza karę pozbawienia wolności”, tj. musi ją wymierzyć w granicach określonych w art. 64 § 2 k.k.).

Sytuacja jest więc bardzo poważna. Jak sejmowi eksperci mogli „przeoczyć” tak istotne przepisy!?

 

Siła argumentów


Pozostawiając na boku komiczne aspekty analizowanych ekspertyz, pochylmy się pieczołowicie nad zaprezentowaną w nich argumentacją, dotyczącą odpowiedzialności karnej osób biorących udział w omawianych zajściach.

Z perspektywy przepisów prawa karnego, ekspertyzy nie zawierają merytorycznej argumentacji, a oceny prawne formułowane przez ekspertów są gołosłowne.

Piotr Chybalski pisze o czynie zabronionym z art. 224 § 1 k.k. Nie stara się jednak wykazać, na czym miałaby polegać zastosowana przez posłów „przemoc” w rozumieniu analizowanego przepisu. Punkt widzenia tego eksperta obala zresztą w swojej opinii Romuald Kmiecik, wskazując, że „zachowanie posłów nie wypełnia znamion przestępstwa z art. 224 k.k., ponieważ przepis ten dotyczy stosowania przemocy lub groźby bezprawnej wobec organów państwowych innych niż konstytucyjne”. Innymi słowy, w wypadku zakłócania przez sprawcę czynności urzędowych Sejmu zastosowanie mógłby znaleźć co najwyżej art. 128 § 3 k.k., który jest przepisem szczególnym względem art. 224 k.k. 

Po wskazaniu szeregu wysoce karygodnych przestępstw, Grzegorz Górski stwierdza:
Już nawet bardzo pobieżna analiza postępowania grupy posłów w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 roku oraz w kolejnych dniach wskazuje, że poszczególne osoby uczestniczące w blokowaniu mównicy, fotela Marszałka Sejmu oraz okupacji sali obrad, wypełniły znamiona opisanych wyżej czynów zabronionych.
Jak widać, ekspert cytuje przepisy Kodeksu karnego i stwierdza gremialnie, że posłowie wyczerpali ich znamiona. Kropka. Koniec dowodu. Nie wiadomo jednak w szczególności, kto i kiedy użył przemocy „wobec osoby” marszałka, tj. użył siły fizycznej ukierunkowanej bezpośrednio na Marka Kuchcińskiego, o której pisze Górski (osobiście nie słyszałem o żadnym takim incydencie). Nie wiemy też, kto i w jaki sposób dopuścił się znieważenia funkcjonariusza publicznego.

Jarosław Wyrembak uczciwie zaznacza, że „nie jest możliwe rozstrzygnięcie (…) o konsekwencjach prawnych poszczególnych zachowań Posłów w trakcie 33. posiedzenia Sejmu w dniu 16 grudnia 2016 roku – oraz następujących po nim”, jednak nie powstrzymuje się przed stwierdzeniem (s. 13 opinii):
Udokumentowane i publicznie znane fakty pozwalają bowiem przynajmniej na stwierdzenie, że zachodzi poważne podejrzenie, iż w sali posiedzeń Sejmu, w związku z przebiegiem 33. posiedzenia Sejmu w dniu 16 grudnia 2016 roku, doszło do wielokrotnego i rażącego naruszenia Zasad Etyki Poselskiej – a nawet: podejrzenie popełnienia przestępstw przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej lub przeciwko działalności instytucji państwowych; nie może być bowiem wątpliwości przynajmniej co do tego, że w sali posiedzeń Sejmu była i jest stosowana niedozwolona przemoc – i to: według kwalifikacji prawnokarnych.
Niestety, nie będzie nam dane dowiedzieć się, jak w analizowanym stanie faktycznym wyglądały owe „kwalifikacje prawnokarne” przemocy.

Ten sam ekspert pisze również o zmierzaniu przez posłów do zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej (art. 127 § 1 k.k.). Przyjrzyjmy się dokładniej temu stwierdzeniu. Przepisy Kodeksu karnego chroniące Rzeczpospolitą Polską, czyli określony ustrój państwowy, nie chronią Rzeczypospolitej rozumianej i wyobrażanej sobie przez każdorazową większość sejmową, np. Rzeczypospolitej opartej na dyktaturze parlamentarnej czy pozbawionej kontroli konstytucyjności prawa, lecz chronią ustrój demokratycznego państwa prawnego scharakteryzowany w przepisach obowiązującej Konstytucji.

Oznacza to w szczególności, że działania zmierzające do ochrony wartości konstytucyjnych, np. właściwego funkcjonowania instytucji państwowych (tu: Sejmu, a dokładniej: prawidłowego stosowania przepisów regulaminu Sejmu) – tak by władza ustawodawcza sprawowana przez Sejm nie stała się władzą dyktatury partyjnej – nie stanowią ataku na dobro prawne chronione w art. 127 czy 128 k.k. Dobro prawne Rzeczypospolitej Polskiej atakuje natomiast ten, kto niszczy ustrój Trybunału Konstytucyjnego, wyklucza posła z obrad Sejmu bez spełnienia w danym stanie faktycznym przesłanek regulaminowych bądź uniemożliwia wykonywanie mandatu niektórym posłom przez odebranie im możliwości zadawania pytań podczas debaty budżetowej.

Z omawianymi ekspertyzami trudno polemizować, gdyż w zasadzie nie ma z czym polemizować. Są to bardziej swobodne eseje na temat kryzysu sejmowego niż prawnicze interpretacje obowiązujących przepisów.

Potrzeba kolejnych dowodów? Proszę uprzejmie:
(…) infantylizm i irracjonalizm postępowania niektórych opozycyjnych posłów, ostatnio w publicystyce przedstawiany jako dylemat, czy była to „próba puczu”, czy raczej żałosna „polityczna tragifarsa” (…), skłaniają raczej do oceny tego zachowania jako nieodpowiedzialnego wybryku, do którego bardziej niż kodeks karny należałoby stosować – gdyby to było prawnie możliwe – środki wychowawcze przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich.
– stwierdza w swojej opinii prawnej profesor Romuald Kmiecik.

 

W trosce o dobro prawne


Istotnym mankamentem wszystkich omawianych ekspertyz jest oparcie oceny prawnej analizowanych zdarzeń na arbitralnie wybranym fragmencie rzeczywistości, z pominięciem całego kontekstu zdarzenia oraz wszystkich istotnych faktów. 

Jeśli wywieranie wpływu na czynności urzędowe określonej osoby lub grupy osób jest reakcją na łamanie prawa, jakiego dopuszczają się te osoby, mówimy w prawie karnym o tzw. kolizji dóbr, która może usprawiedliwiać poświęcenie jednego dobra prawnego na rzecz innej wartości chronionej konstytucyjnie. Z jednej strony zagrożone jest dobro prawne instytucji, której funkcjonowanie zakłócają protesty posłów, z drugiej strony ratowane są standardy państwa demokratycznego, dotyczące ustroju władzy ustawodawczej, zagrożone przez podmioty sprawujące władzę.

Zaistniała kolizja dóbr prawnych musi być wzięta pod uwagę w ramach formułowania opinii prawnej na temat odpowiedzialności karnej posła za wyczerpanie znamion czynu zabronionego pod groźbą kary.

Kodeksowym wyrazem tych treści jest rozdział poświęcony okolicznościom wyłączającym odpowiedzialność karną. Regulacje te są tak samo ważne jak powoływane w ekspertyzach przepisy określające znamiona czynów zabronionych pod groźbą kary, a jednak nie zostały wzięte pod uwagę przez ekspertów.

W omawianej sprawie zagrożone są abstrakcyjne i konwencjonalne dobra prawne, takie jak Rzeczpospolita Polska, funkcjonowanie instytucji państwa itd. Tego rodzaju wartości chronione prawnie nie mają jednego, skonkretyzowanego nośnika, w przeciwieństwie do zdrowia, mienia czy wolności seksualnej człowieka, które są czymś namacalnym i konkretnym. Kodeksowe instytucje wyłączające odpowiedzialność karną posługują się jednak bardzo zgeneralizowanymi przesłankami, a ich zastosowanie nie ogranicza się do dóbr prawnych o charakterze indywidualno-konkretnym:

1) niebezpieczeństwem dla dobra prawnego jest obiektywny stan, z którego dalszym rozwojem wiąże się ryzyko uszczuplenia dobra, niezależnie od tego, jakie jest źródło zagrożenia;
2) jeżeli niebezpieczeństwo sprowadza człowiek, mamy do czynienia z tzw. zamachem uprawniającym do obrony koniecznej;
3) bezprawność zamachu zależy od sprzeczności danego czynu z szeroko rozumianym porządkiem prawnym;
4) zamach nie musi być czynem zawinionym ani nawet umyślnym, nie musi pociągać za sobą odpowiedzialności karnej po stronie autora zamachu;
5) przesłanka bezpośredniości zamachu wskazuje na realny charakter zagrożenia, którego trudno będzie uniknąć bez natychmiastowej reakcji;
6) zagrożone może być, jak konsekwentnie wskazuje art. 25 § 1 k.k. i art. 26 § 1 k.k., „jakiekolwiek” dobro chronione prawem, w tym także dobro abstrakcyjne.

Osoba broniąca porządku prawnego może odpierać zamach na dobro prawne albo neutralizować niebezpieczeństwo grożące jakiemukolwiek dobru – w warunkach określonych w art. 25 i 26 k.k. – realizując jednocześnie znamiona czynu zabronionego.

Obrona konieczna wyłącza bezprawność czynu, tak samo jak stan wyższej konieczności, gdy sprawca poświęci dobro prawne o wartości niższej od dobra, które chce uratować. W szczególnych sytuacjach motywacyjnych Kodeks karny umożliwia także wyłączenie winy sprawcy czynu zabronionego, jeśli nie można było wymagać od niego posłuchu dla normy prawnej, np. wtedy, gdy siła wyższa zmusiła go do wyboru mniejszego zła (art. 26 § 2 i 5 k.k., art. 1 § 3 k.k.).

 

Problem przemocy


Brak odniesienia się ekspertów do wskazanych kwestii sprawia, że fragmenty ekspertyz poświęcone analizie karnistycznej są jałowe i niekonkluzywne.

Przykładowo, J. Wyrembak wskazuje, że „w sali posiedzeń Sejmu była i jest stosowana niedozwolona przemoc – i to: według kwalifikacji prawnokarnych”, zakładając bez uzasadnienia, że była stosowana przemoc oraz że była ona niedozwolona.

Przyjmijmy nawet dla uproszczenia, że w analizowanych sytuacjach mieliśmy do czynienia z przemocą wobec rzeczy. (W mojej ocenie nie jest to prawda. Stanie na mównicy nie jest działaniem skierowanym na przełamanie czyjegoś oporu poprzez intensywne oddziaływanie na konkretną rzecz, traktowaną jako swego rodzaju narzędzie wywarcia presji, a na tym polega karnoprawne rozumienie „przemocy”. Opisane zachowania posłów podobne są raczej do biernego oporu). Wziąwszy pod uwagę podstawy prawne powoływane w ekspertyzie cytowanego autora, w ogóle nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć ani nawet rozważyć, czy omawiana przemoc była dozwolona czy nie. Aby to przesądzić lub przynajmniej uprawdopodobnić, należałoby zbadać, czy osoba stosująca przemoc działała czy nie działała w warunkach obrony koniecznej bądź stanu wyższej konieczności wyłączającego bezprawność czynu. Wymagałoby to uwzględnienia szerokiego kontekstu zdarzenia, a nie jedynie wyrwanych z kontekstu faktów.

Inna sprawa, że niedozwolona przemoc, chociażby nawet zaistniała, nie jest równoznaczna z popełnieniem przestępstwa, ponieważ niedozwolona przemoc musi być także zawiniona.

 

Wielogłos ekspertów


Analizowane wydarzenia komentowane były w czasie rzeczywistym w audycjach telewizyjnych, prasie i mediach społecznościowych przez wielu doświadczonych prawników, sędziów, adwokatów i przedstawicieli dyscyplin akademickich. Cztery opinie przygotowane na zlecenie Biura Analiz Sejmowych są w tym kontekście „tylko” czterema opiniami, wchodzącymi w skład multum różnorodnych poglądów na omawianą kwestię.

Dla oceny prawnej zachowań podejmowanych na sali plenarnej znaczenie ma powszechnie znana wielość przeciwstawnych poglądów na sprawę kryzysu sejmowego.

Obiektywna niepewność co do legalności czy skutków prawnych czynności podejmowanych przez władze Sejmu powinna być brana pod uwagę w ramach zastosowania jeszcze jednego przepisu prawa karnego, a mianowicie art. 29 k.k. Przepis ten pozwala uwolnić od odpowiedzialności karnej osobę, która zmierzała do ochrony dobra prawnego w błędzie co do faktów uzasadniających podejmowanie działań obronnych.

Oznacza to, że nawet jeśli posłowie okupujący salę obrad wyczerpali znamiona czynu zabronionego pod groźbą kary, np. przekroczyli swoje uprawnienia w rozumieniu art. 231 § 1 k.k., nie będzie można im przypisać winy za działanie w usprawiedliwionym przekonaniu o słuszności i dopuszczalności tej formy protestu w warunkach zagrożenia dla instytucji państwa prawnego.

Brak odniesienia się do wskazanych kwestii w ekspertyzach sejmowych pozbawia je praktycznej wartości i sprawia, że nie mogą być one punktem odniesienia dla merytorycznej dyskusji o analizowanych problemach.

Odpowiedzialność karną posłów za protest w Sejmie oceniałby ostatecznie sąd powszechny, a koniec końców, w razie kwestionowania poszczególnych rozstrzygnięć procesowych, Sąd Najwyższy. Paradoksalnie, wypowiedzi władzy sądowniczej wraz z najwyższą instancją sądową, jeśliby doszło do badania na tej drodze odpowiedzialności karnej posłów, rozjaśniłyby sytuację prawną związaną ze sporem sejmowy toczącym się od 16 grudnia 2016 r. Siłą eksperckiego autorytetu Sądu Najwyższego doszłoby do wyjaśnienia kwestii poruszonych w ekspertyzach, a także uporządkowania sytuacji prawnej, w jakiej się znajdujemy.

Prawdopodobnie jednak właśnie z tego powodu czyny zabronione popełniane w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu blokowanie mównicy sejmowej, nigdy nie doczekają się konsekwentnej reakcji organów ścigania i oddania sprawców wszystkich tych „przestępstw” pod rzetelny osąd wymiaru sprawiedliwości. 

Okazałoby się bowiem wówczas, że ekspert nierówny ekspertowi.

 

Zobacz więcej




Opinia prasowa (17 stycznia 2017 r.)

O sprawie pisałem także w felietonie Obrona konieczna Rzeczypospolitej Polskiej, opublikowanym w „Dzienniku Gazecie Prawnej” 17 stycznia 2017 r.


Detal: M.M.

10 komentarzy:

  1. Ustalmy zatem podstawowe fakty.
    Okupacja mównicy i fotela marszałka była siłowa czy nie?
    Grzebanie w rzeczach nosi znamiona czego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co to znaczy "okupacja mównicy" i "okupacja fotela". Stanie na mównicy i stanie obok fotela nie jest przemocą.
      Nie wiem też, o jakie grzebanie chodzi.

      Usuń
    2. Naród taką wiedzę jednak posiada: uniemożliwienie zajęcia stanowiska i pracy sejmu.
      2. http://niezalezna.pl/91379-nie-tylko-nitras-grzebal-w-rzeczach-poslow-pis-tego-posla-zaciekawily-notatki-j-kaczynskiego

      Usuń
  2. Panie doktorze, czy jest Pan w stanie zaprzeczyć tezie prof. dr hab. Romualda Kmiecik "Wybierając
    posłów, wyborcy nie oczekują od nich blokowania obrad sejmowych, popisów
    wokalnych lub innych quasi kabaretowych wystąpień. Liczą natomiast na ich
    aktywność parlamentarną o charakterze merytorycznym, odpowiadającą kryterium
    funkcji publicznej". Myślę, że posłowie przekroczyli swoje uprawnienia i tym samym - z dużym prawdopodobieństwem - wyczerpali znamiona przestępstwa z art. 231 kk. Jest to oczywiste, wprowadzanie kontratypów kodeksowy na grunt przedmiotowej sprawy jest całkowicie chybionym zabiegiem. Dla pełnego obrazu należało by się posłużyć hipotetyczną (możliwą do wystąpienia) sytuacją. Student niezadowolony z oceny zaliczeniowej okupuje Pana gabinet, twierdząc że został skrzywdzony ocena, a pana proces oceniania jest tendencyjny i niesprawiedliwy. Wobec powyższego niepozwalań Panu pełnić obowiązków, mimo wyraźnych wezwań do opuszczenia zajętego miejsca, gabinetu nie opuszcza. Czy w tym przypadku możemy mówić o naruszeniu miru domowego?. A może uwolnić go od odpowiedzialności z art. 29 kk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem wyborcą i jak najbardziej oczekuję zwalczania poszerzania dyktatu jednego Naczelnika. Trzeba zwrócić uwagę na liczne przypadki historyczne, kiedy to demokratyczne wybory zostały wygrane lub zdominowane przez partię, która później wprowadziła niedemokratyczne rządy.

      Przykład studenta jest głupi, bo student zapisuję się do prywatnej firmy. Sprawy polityki rządzą się swoimi prawami. Np. Kamiński został skazany, a sąd II ins puścił go wolno z powodu zapowiedzi ułaskawienia przez prezydenta. Mam nadzieję, że Sąd Najwyższy nie uzna pokrętnej koncepcji modelu ułaskawienia przez skazaniem.

      Usuń
  3. Panie Doktorze , nadzwyczajnego zaostrzenia nie stosuje się przy przestępstwie art. 258kk, patrz: Art. 65 p2, moze temu o tym nie wspominali... Chyba że ja cos mieszam. Reszta jak zwykle ciekawa! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacznijmy zatem od początku na gruncie ocen prawnych:
    I Faza wstępna
    1. Różne tam takie wypowiedzi np. Komorowskiego, że po ŚÐM powstaną nowe fronty itp. Nie podpadają pod paragraf
    2. Różne tam takie wypowiedzi kodowców, że etap walki pokojowej czas skończyć itp. Nie podpadają pod paragraf. Chociaż może powinny.
    II Faza występna.
    1. Różne tam takie wypowiedzi np. Wałęsy, Stefana czy Frasyniuka, ze pisiory będą wyskakiwać przez okna, że dwa miliony ludzi wyjdzie na ulicę i w 10 dni obali. Nie podpadają pod paragraf.
    Są jednak dowodem na zorganizowanie, bo ktoś ich musiał instruować, jak formułować, żeby nie wpaść pod paragraf.
    2. Pod paragraf można by podciągnąć apele Kijowskiego, aby wojsko, policja wypowiedziały posłuszeństwo rządowi. O co tu chodzi? Ano żeby Policja nie broniła Sejmu przed atakiem bojówek kodersów, którzy urządzą Ciamajdan. I będą wyrzucać pisiorów prze okna itp.
    3. Instrukcje, jak przeprowadzić Majdan. Że okupacja budynku rządowego. Że młodzież. Że na ziemi. Nie podpadają pod paragraf.
    III Ciamajdan.
    1. Działania wewnętrzne wstępne, jak wycie. Nie podpadają pod paragraf. Pod dyscyplinarkę podpadają.
    2 Działania wewnętrzne zasadnicze, jak blokada i okupacja mównicy i fotela marszałka. Podpadają pod paragraf o przemocy.
    3. Działania zewnętrzne podpadające pod paragraf: Ataki na posłów PiS, groźby.
    4. Spowodowanie uszczerbku na zdrowiu u dziennikarza TVP poprzez trąbienie wuwuzelą itp. do ucha. Z pozwu cywilnego odszkodowanie i renta.
    5. Blokowanie wjazdu na Wawel Kaczyńskiemu: tutaj bym wprowadził kierowanie ruchem przez Policję i mandaty jak za przejście na czerwonym świetle. Maksymalne stawki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myli Ci się zebranie plenum NSDAP z z dyskusją prawniczą.
      Wywody są dość Hitlerowskie, bliskie idei Sondergericht (idei, nie procedurze - żeby zaraz nie było zbednej repliki).

      Ot, weźmy ten: "Różne tam takie wypowiedzi np. Wałęsy, Stefana czy Frasyniuka, ze pisiory będą wyskakiwać przez okna, że dwa miliony ludzi wyjdzie na ulicę i w 10 dni obali. Nie podpadają pod paragraf.
      Są jednak dowodem na zorganizowanie, bo ktoś ich musiał instruować, jak formułować, żeby nie wpaść pod paragraf."

      W tym, że "ktoś" mówi "coś", nie zawiera się żaden dowód, że "ktoś inny" kazał temu "ktosiu" mówić właśnie tak ujęte "coś", aby "ktoś" nie załapał się na "paragraf".

      Zatem: Zbieżność Twojego wywodu z pewnymi prawniczymi konstrukcjami przeszłości, powstałymi dla określonych celów i z określonych pobudek napawa niepokojem.

      Usuń
  5. Pan Smok w swoim wywodzie nie wziął pod uwagę, że posłowie nie odpowiadają za to co robią ich wyborcy to tak jak ja bym miała być rozliczona,za to że Pana wywód jest głupi a nigdy na oczy Pana nie widziałam. Natomiast jako obywatel RP mam prawo do życia w Państwie demokratycznym, w którym reprezentanci Narodu-posłowie nie szkodzą interesom ogółu. Poczekaj Smoczku jak rolnicy się wkurzą jak im UE cofnie dotacje po tej akcji z budżetem. Nie wiem jaki trzeba być mądrym człowiekiem, żeby nie widzieć, że cofamy się do ciemnogrodu. Jeszcze trochę a te osoby, które ciągną wozek darmozjadom i zasilają budżet wyniosą się z kraju tj.lekarze, informatycy, bankowcy, pielęgniarki, inżynierowie nie będzie miał kto robić na 500 plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy odpowiada za swój występek: posłowie za ten w środku a motłoch za ten na zewnątrz. Pojawia się tylko pytanie, czy ewentualny proces karny nie zakończy się na ekspertyzach biegłych psychiatrów. Trudno tez powiedzieć, czy uda się udowodnić działanie w porozumieniu całej tej ekipy. Może scena akurat przechodziła z tragarzami?

      2. Miałaś osiem lat na walkę o demokrację. Trza było protestować.

      A sposób rozegrania tej akcji nadaje się na wpis na tym blogu: https://www.youtube.com/watch?v=jJmJ-Ig_S_M&t=2s

      Usuń

Proszę o komentarze ściśle związane z tematem. Proszę o komentarze merytoryczne i zgodne z prawdą. Będę wdzięczny za uzasadnianie wypowiedzi, choćby w dwóch-trzech zdaniach. Z uwagi na to, że gospodarz bloga ponosi odpowiedzialność za treści, które się na nim znajdują, usuwane będą wszelkie komentarze naruszające prawo lub dobre obyczaje. Tematy, o których chciałbyś przeczytać na blogu, możesz przesłać mailem albo przez Facebooka